Dzień 1. listopada. Od samego rana w Polskim Radiu nadawane są audycje popularyzujące ten dzień. Wypowiadają się księża i katolicy świeccy. Ci podnoszą kościelne zalety święta Wszystkich Świętych i pokazują jakie to szczęście nas spotkało, bo nasi zmarli już są w niebie i wystarczy im już nasza modlitwa i datka do ręki księdza na tak zwane "wspominki". Budują natomiast morale audycje wspominkowe nadawane przez prezenterów świeckich. Wspominki o odeszłych ludziach kultury, poetach. piosenkarzach (Osiecka, Metz, Niemen i wielu innych) oraz przywoływanie z pamięci wykonywane utwory stanowią to, co w takim dniu powinno dominować w audycjach.
O moim stosunku do tego święta pisałem już kilka razy i stwierdzałem, że jest to święto otumaniające ludzi.. W tym roku zauważyłem pewną zmianę w podejściu kleru katolickiego co do sposobu obchodzenia te go święta, zwłaszcza przez młodzież. Ma to być święto radości i chwalenia świętych, przez ludzi noszących imiona pochodzące od świętego (Maria, Józef, Piotr, Paweł, Cecylia itp.). Ma się to odbywać przy tańcu, muzyce i inscenizacji. Można też przebierać się w szaty podobne do noszonych przez świętych, a przy tym wychwalać jego cnoty.
To wymusił na Kościele, przybyły ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Irlandii i Wielkiej Brytanii obrząd zwany Halloween. Jest to po prostu zabawa w duchy. Uczestniczący w niej przebierają się za makabryczne postacie i na wzajem się straszą. Jest przy tym dużo śmiechu, zabawy i różnych niespodzianek bez żadnych podtekstów religijnych. Kościół musiał jakoś zareagować, bo to przecież , według nich, to zwykłe pogaństwo, które niezwykle szybko rozprzestrzenia się wśród "katolickiej młodzieży".
Ja, gdybym miał wybierać, to zlikwidowałbym dzień Wszystkich Świętych, a zostawił Święto Zmarłych i jego nazwę"Zaduszki". Nie mam też nic przeciw Halloween. Zaduszkom nadałbym charakter świecki, jako dzień pamięci o naszych Zmarłych. Do tego służą cmentarze. Groby - to miejsca, w których zawarta jest pamięć i patrząc na nie przywołuje się wspomnienia o pochowanym tu człowieku, ale czy do tego potrzebny jest specjalny dzień? Według mnie - nie. O swoich zmarłych nie można zapomnieć. Oni żyją w nas, a czasem z nami. Pamiętamy o nich zawsze. Ta pamięć jest czasami przygłuszona wydarzeniami dnia codziennego, ale wraca gdy spojrzymy na na jakąś pamiątkę po zmarłym: zdjęcie stojące na komodzie, portret wiszący na ścianie, zegarek po dziadku czy też inne materialne lub intelektualne przekazy np.: Moja babcia i mama mówiły... ; dziadek ciągle powtarzał... itd. Wspominany człowiek, który od nas odszedł, żyje w nas i nie musimy chodzić na cmentarz i rozmyślać nad grobem. Tam na nas nie czeka duch Zmarłego. Tam w kamieniu zawarta jest tylko pamięć o nim. Wiem coś o tym, bo pochowałem już dwóch swoich synów przed wcześnie zmarłych i pamięć o nich noszę w sercu zawsze. Chodzę na cmentarz wiele razy w roku i nie potrzebuję żadnej zachęty w postaci organizowanych przez Kościół katolicki imprez masowych w postaci świętowania Wszystkich Świętych czy Zaduszków.
Wydaje mi się, że gdyby wszyscy myśleli podobnie, to stres po stracie najbliższych osób, byłby słabszy, nie taki bolesny, a przy tym mniej kosztowny.Wiem, że wielu ludziom wyznania katolickiego i nie tylko, te dni są potrzebne. Przygotowują się do nich jak do świąt bożonarodzeniowych czy wielkanocnych wydając wiele pieniędzy na kwiaty, znicze , księdzu na "wspominki" i czasami dalekie i męczące podróże. Ale to ich wybór.
Na tym kołowrocie wszystkoświątkowym najlepiej się mają ci, którzy na tym zarabiają.
Ark.Hen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz