sobota, 20 grudnia 2014

Największe zagrożenie dla Polski-to nie Rosja.

   Co do potencjalnej agresji Rosji na Polskę, to uważam, że pierw należy się spodziewać przypełzania do nas zarazy z tak zwanego " państwa islamskiego ", niż rosyjskich czołgów. Rosja nie ma w Polsce żadnych interesów i nie rości sobie żadnych pretensji w stosunku do Polski. Może tylko do niektórych polityków za słowne psucie dobrosąsiedzkich stosunków między naszymi krajami i sianie nienawiści do narodu rosyjskiego. Zauważyłem, że wszystkie embarga nałożone na Polskę przez Rosję, zawsze był spowodowane jakąś słowną, antyrosyjską, dyplomatyczną zagrywką. Teraz, oprócz dyplomatycznych, pchamy się jeszcze w wojnę z Rosją. W Lublinie tworzy się międzynarodowa brygada z udziałem Ukrainy, Litwy i Polski. Wiadomo po co! Wiadomo też, że gro kosztów jej utrzymania poniosą polscy podatnicy. Pchamy się też w dostarczanie broni. To nie łagodzi sytuacji, lecz tylko ją jątrzy. Dlaczego więc gniewamy się na Rosję, że nie chce naszej żywności? To embargo za embargo.
 
  Ukraina powinna sama uporządkować się wewnętrznie i rozwiązać swoje problemy etniczno - narodowościowe. Każde wtrącanie się w wewnętrzne sprawy Ukrainy jest szkodliwe i ma podteksty polityczne.
 
   Co do udziału Rosji w wojnie na Ukrainie. Uważam, że nie jest ona jedynym krajem na świecie, które przy pomocy wojska ratowały swoich obywateli, lub broniły swoich interesów. Na przykład; USA wysłały swoje siły specjalne aby ratować tylko jednego człowieka i to do pomocy poprosiły nasz GROM, na sumieniu ma też Francja, Anglia i jakby dobrze poszukać jeszcze kilknaście państw świata.
 
Uważam, że w tej chwili i w najbliższej przyszłości, nasi politycy powinni skupić się nad znalezieniem sposobu zabezpieczenia Polski przed pełzającą do nas agresją "islamskiego państwa". I tej zarazy bardziej się boję, niż rosyjskich czołgów nad Wisła.      Ark,Hen     

czwartek, 18 grudnia 2014

Pocałunek Judasza

   Zbulwersowała mnie wczorajsza wizyta prezydenta Ukrainy pana Petra Poroszenki w polskim Sejmie i feta jaką mu zafundowali parlamentarzyści ( nie wszyscy ) i pan prezydent Bronisław Komorowski. Nie mogę zrozumieć dlaczego, niby wykształcony historyk, pcha Polskę w odmęty wojny w obronie państwa, które nam Polakom jest dużo winne. Nie chodzi tu o korzyści materialne, ale o zaszłości historyczne
 
   Dlaczego pan Prezydent uważa, że wolność Polski zagrożona jest przez Rosję i że tylko wolna Ukraina z Krymem ( który tak naprawdę ukraiński był tylko przez kilkadziesiąt lat w ramach ZSRR ) i innymi rejonami rosyjsko języcznymi, po zęby uzbrojona - decyduje o naszej wolności? Ma ona stanowić strefę buforową i zatrzymać, przed ewentualnym najazdem, Rosjan na nasz kraj? Tak mogą tylko rozumować ludzie, którzy nie potrafią wyciągać wniosków z historii i myślą, że w odwecie za rozpad ZSRR i utraty wpływów polityczno-gospodarczych, Rosja tylko czyha na odpowiedni moment, by skoczyć do gardła, zdusić i zrusyfikować. Tak myśli wielu polityków, straszących nas Rosją. To są myśli pana Kowala, pana Sikorskiego, pana Komorowskiego i innych polityków, zarażonych przez w/w rusofobią. Jest jeszcze wśród nich pan  Tomasz Siemoniak- minister Obrony Narodowej. Myślę, że Pan Minister jest raczej z obowiązku jako wykonawca decyzji, niż z przekonania.
   Ci panowie sieją wśród nas poczucie nieustającego strachu. Straszą wojną, która nieuchronnie nastąpi jeśli upadnie Ukraina. Pytam tych panów: dlaczego Ukraina ma upaść? Dlaczego nastawia się na rozwiązania siłowe, wojenne, a nie na pokojowe rokowania na temat federacji prowincji z przewagą etnicznie innych nacji? Przykładem niech będzie Federalna Republika Niemiec lub jakieś sfederowane inne państwo Europy.   Dlaczego nie chcą rokowań, tylko dążą do zorganizowania wielkiej "Samoistnej Ukrainy"? Naród polski pamięta jakie siły ukraińskie walczyły pod sztandarami O Samoistną Ukrainę w czasie II wojny światowej i jakie koszty  poniósł Naród polski, które dotychczas nie zostały rozliczone.
   Pytam dalej: dlaczego polscy politycy wystawiają nas na pierwszą linię wojny na Ukrainie; dlaczego narażają nas na szkody moralne i materialne? I pytanie futurystyczne: Czy przypadkiem uzbrojona po zęby, półtora raza większa terytorialnie i liczbą mieszkańców od Polski, nie będzie w przyszłości większym zagrożeniem niż obecnie Rosja? Nic nie trwa wiecznie! A co się stanie gdy kiedyś NATO się rozleci?
   I ostatnie pytanie: jaki interes osobisty mają niektórzy politycy tak twardo walczący o interesy Ukrainy nie bacząc na dobro Polski?
 
   Uścisk prezydenta pana Komorowskiego z prezydentem Ukrainy, wykonany na "rosyjskiego niedźwiedzia" był jak pocałunek Judasza i nie wzbudził entuzjazmu wśród zdrowo myślącej części społeczeństwa - Panie Prezydencie.