środa, 21 sierpnia 2013

Jak żyć w zgodzie z cukrzycą. ( Moje doświadczenia )

    Na cukrzycę choruję już dość długo. Nie zawsze udawało mi się z nią wygrywać, a zresztą czy można z nią wygrać? Można tylko ją kontrolować i nie dopuścić, by ona pogrążała nas w chorobie. W wyniku wielu prób i błędów, wypracowałem sobie system, który pozwala mi utrzymywać poziom cukru na w miarę przyzwoitym poziomie.  Nauczyłem się korygować jedzenie z insuliną tak, aby w nocy i na czczo cukier był prawie w normie i aby w nocy  nie było zbyt dużej hipoglikemii.
 
    Osiągam to poprzez dokładne badania poziomu cukru przed kolacją, dwie godziny po kolacji i o 22.00 przed snem. Jeśli przed kolacją mam cukier na przykład 130 mg/D. to koryguję go insuliną ( 8 ju ) i zmniejszam porcję jedzenia. W takich wypadkach dwie godziny po kolacji, lub o 22.00 mam też 130 lub mniej. Przy dawce insuliny nocnej ( 24ju - Insulatard ), rano mam nieco powyrzej 100mg/D, a czasami jeszcze mniej. Nie mam w nocy objawów niedocukrzenia.
 
    Gdy o godzinie 22.00 mam cukier niższy niż 130, wtedy przy wstrzyknięciu 24. ju, wzmacniam się dwoma  - trzema herbatnikami. Czasem zdarza się, że o 22.00, cukier jest 100 lub poniżej. Wtedy wzmacniam się nawet 5. - 7. herbatnikami. Metodę tę wypracowałem sobie przez kilku miesięczne doświadczenia. Zalecana w takich wypadkach kromka chleba  nie zawsze spełnia wymogi. Kromka jest kromką i nie można dokładnie określić jaka ona ma być. Czasem jest za duża, a czasem za mała. Herbatniki ( oczywiście bez cukrowe ) są jak odważniki na wadze. Zawsze można dołożyć, albo ująć, w zależności od wieczornych wskaźników.
 
    Przy tej metodzie trzeba być bardzo zdyscyplinowanym. Gdy się zamienimy w łasucha i zbagatelizujemy, uważając, że jeden więcej lub mniej nam nie zaszkodzi i nie stanowi wielkiej różnicy, to się mylimy. Właśnie ten jeden lub dwa zjedzone z łakomstwa mają duży wpływ na niekorzystny wynik rano.
 
    Aby stosować tę metodę, każdy diabetyk powinien się sam zdiagnozować. Wymaga to to trochę cierpliwości , całodobowych badań i analiz. W zależności od wyników koordynować ilość zjadanych herbatników. Mnie ta metoda pomaga. Od miesięcy, w nocy i rano, moje cukry są prawie jak u zdrowego człowieka. Zdarzają się czasem wyjątki ( jakaś choroba z gorączką lub po łasowanie przy specjalnych okazjach). Wtedy staram się natychmiast doprowadzić cukry do równowagi.
 
    Z cukrzycą żyją już ponad 27 lat. Wiem, że z nią nie można wygrać, jednak przez wewnętrzną dyscyplinę, można doprowadzić do remisu.
 
    Leczę się insulinami: NowoRapid (14 - 8 -8 ) i Insulatard ( 16 -24 ). Jestem pod stałą opieką mojej Pani Diabetolog. Konsultuję się z nią i jej rady oraz zalecenia ściśle wykonuję
 
    W leczeniu cukrzycy musimy polegać na samym sobie. Lekarz daje nam tylko wskazówki, zalecenia i recepty na lekarstwa. W razie potrzeby kieruje nas do innego specjalisty, jeżeli stwierdzi u nas jakąś dodatkową dolegliwość ( nie gojące się skaleczenia, kłopoty z widzeniem i inne ). Na wizytę, wyznaczoną nam, chodźmy dobrze przygotowani, abyśmy mogli lekarzowi dokładnie powiedzieć co, od ostatniej wizyty działo się z naszą cukrzycą. Zadawajmy pytania i słuchajmy odpowiedzi. Lekarz nas wysłucha i udzieli rad. Stosujmy je, ale twórczo. Lekarz przyjmuje nas co 2 - 3 miesiące, a w międzyczasie sami musimy być , w tej chorobie swoimi  lekarzami.
 
     A tak na marginesie. Mam już 82 lata i będę się bardzo cieszył, jeśli ktoś wykorzysta moje doświadczenie.                                                                                 Ark. Hen.  

piątek, 2 sierpnia 2013

USTANOWMY DZIEŃ 3 PAŹDZIERNIKA - DNIEM PAMIĘCI O CYWILNYCH OFIARACH WOJNY !

 
  Wczoraj, 1.sierpnia przypadła kolejna rocznica wybuchu powstania warszawskiego. Z tej okazji odbyły się w Warszawie uroczystości poświęcone pamięci żołnierzy, różnych ugrupowań, poległych w czasie walk. Zawyły syreny, oddano salwę honorową, przemówienia przedstawicieli władz i żyjących jeszcze uczestników powstania. Wszystkie stacje telewizyjne i radiowe odnotowały ten fakt. Jedne szerzej - inne wzmiankowo. Wszystkie jednak chwalili waleczność i bohaterstwo żołnierzy i pochylali się nad około 17. tysiącami poległych w walce i tylko ktoś raz beznamiętnie bąknął, że w tym niby spontanicznym zrywie, zginęło ok.180.000 cywilów nie biorących udziału w walkach. Uważam, że i tę liczbę zmanipulowano. Pamiętam, że kilka lat temu oszacowano liczbę cywilów poległych w wyniku bombardowań, zbrodni i śmierci głodowej czy chorób, szacowano na około 300.000 osób. Na początku tego roku już tylko 200.000, a wczoraj usłyszałem  180.000 .Czym dalej od powstania - tym więcej poległych żołnierzy i mniej zabitych cywilów.
 
   Na szczęście nie chwalono buńczucznych przywódców powstania. Bezmyślnych i bez wyobraźni, których należałoby już symbolicznie osądzić i skazać ich za doprowadzenie do tak wielkich tragedii ludzkich i zniszczenia miasta.
 
   Milczenie na temat cywilnych ofiar powstania warszawskiego, ma swoją wymowę. okazanie całej prawdy podważyłoby etos powstania. W czasie pierwszego dnia rzeczywiście panowała euforia i radość z "wolności", ale tylko w dzielnicach (nielicznych) opanowanych, na krótko przez powstańców. W innych dzielnicach o powstaniu tylko słyszeli. Wolność na Woli skończyła się już w pierwszych dniach sierpnia. Wymordowano ok. 50.000 kobiet, mężczyzn i dzieci. Inne dzielnice traciły wolność  z chwilą oddawania pozycji w ręce wroga. Żołnierze odchodzili, a cywile zostawali. Bezwzględny wróg mordował, gwałcił i wypędzał. To oni są cywilnymi ofiarami powstania warszawskiego. Jest ich bardzo dużo. To nie tylko zabici i zmarli. To również ich rodziny: matki, ojcowie, rodzeństwo i zostałe przy życiu dzieci, to ocalała z pogromów część ludności, to wywiezieni do obozów śmierci i porozrzucanych po różnych wioskach wysiedleni, którzy tułali się na łaskawym chlebie, nie zawsze życzliwych ludzi. po wyzwoleni wracali do zgruzowanych domów. Nie znajdując w Warszawie miejsca na ziemi, opuszczali ją, emigrując na Ziemie Odzyskane. Do dziś żyją w po powstańczym stresie. O nich nikt nie wspominał w czasie tegorocznych uroczystości BO ZAKŁÓCIŁO BY TO BOHATERSKI OBRAZ  WALKI O WOLNOŚĆ "CHOĆ NA JEDEN DZIEŃ" I PROWOKOWAŁO DO PYTANIA: CZY ZA TAKĄ CENĘ WARTO BYŁO !
 
    3 pażdziernika 1944 roku, resztki żołnierzy powstania, z gen. Borem - Komorowskim na czele, opuściło  Warszawę, idąc do niemieckiej niewoli. Za nimi opuszczali miasto głodni, wynędzniali w większości chorzy i ranni mieszkańcy. Za nimi szły oddziały niemieckich saperów, burzących i palących to, co jeszcze z miasta pozostało. Wyczytałem, w jakimś swoim tygodniku, że skala zniszczeń po powstaniowych była czterokrotnie większa niż Nagasaki po wybuchu bomby atomowej.
    W pierwszym, powojennym spisie ludności, Miasto nie doliczyło się 450. tysięcy mieszkańców. Ta liczba wyraźnie wskazuje, że właśnie tyle jest cywilnych ofiar powstania warszawskiego. Jak do tej pory nie mają swojego pomnika. Żołnierze mają: pomnik na placu Krasińskich; na Woli "Polegli Niepokonani" i oznakowane mogiły na wszystkich, warszawskich cmentarzach. Nie stawiajmy im pomników. Już i tak jest ich w Polsce o wiele za dużo stawianych tym, co niewiele dla Niej zrobili i nie ponieśli żadnych strat.
    Proponuję niech pomnikiem dla nich będzie jeden dzień pamięci Do tego najlepiej nadaje się dzień 3 PAŹDZIERNIKA, dzień upadku i klęski powstania.
Obchodzić go będziemy bez pompatycznych mów i bohaterskiego wypinania piersi. Wystarczy niema obecność ze zniczem przy pomniku "Polegli Niepokonani" na Woli. Ten pomnik łączy w sobie żołnierzy i cywilów. Kobieta trzymająca na kolanach zabitego, To cywilna ofiara powstania, a zabity to poległy żołnierz. Niestety on umarł pokonany. Płacze nad nim Matka - symbol wszystkich cywilnych ofiar powstania warszawskigo.
 
   Warszawianie ! Ogłośmy spontanicznie ten dzień Dniem Pamięci o Cywilnych Ofiarach Powstania Warszawskiego  i zmuśmy tym samym uznanie przez władze i polityków tego dnia, w taki sam sposób jak rocznicę wybuchu.
 
3 PAŹDZIERNIK
DNIEM PAMIĘCI o OFIARACH POWSTANIA WARSZAWSKIEGO.
 
    Przyłączcie się do mojego apelu. Przyjmijcie go i wzbogaćcie  w argumenty za i ceremonie uroczystości.
                                          Czekam na Wasz odzew
                                                                            Arkadiusz Henszel 
 
Warszawa, 2sierpień 2013 roku