czwartek, 31 grudnia 2009

Żegnamy Stary - witamy Nowy.

31.XII.2009 rok. (-5stopni Celsjusza i 993 hPa). Pogodnie. Ostatni dzień tego roku, czyli 365. Słońce wzeszło o 7.45 a zajdzie o15.33. Jest też księżyc, nie w pełni, ale jest. Pojawi się przed zachodem słońca o 15.03, a ucieknie przed jego wschodem o 7.43. Imieniny obchodzi dziś nie tylko Sylwester ale też Melania i Mariusz.

Cały świat hucznie będzie obchodził nadejście Nowego Roku i odejście Starego. Prezydenci wielu miast, w tę sylwestrową noc, fundują ludziom igrzyska z grube pieniądze (nie swoje), bo łatwiej je dawać niż pracę . Lydzie spodziewają się, że wydarzy się coś ważnego , coś co zmieni ich życie.
Składają sobie życzenia i wierzą, że one się spełnią. Świat szaleje w zabawach, balach, fajerwerkach. Politycy wygłaszają przemówienia, w których obiecują złote góry, a w sklepach w tym dniu brakuje szampanów. Te oryginalne, za duże pieniądze, jeszcze można dostać, ale te wina musujące - trudno.

Po tej szalonej nocy budzimy się z ciężką głową i wyglądając przez okno stwierdzamy, że świat jest taki sam. Włączamy radio i nadal słyszymy te same kłótnie polityków, afery i przekręty. Nic co mogłoby pozytywnie nastawić nas do przyszłości. Podsumowania. W zależności od opcji politycznej albo optymistyczne, albo pesymistyczne. Podają, że w związku z obniżonymi temperaturami w ostatnich miesiącach, zamarzło ponad 130 obywateli polskich i to nie na świecie, lecz w Polsce. Z tej okazji prezydent Kaczyński powinien ogłosić dzień 31.XII. dniem żałoby narodowej (ogłaszał gdy ginęło o wiele mniej). W tym przypadku to bezdomni i pijanice, ludzie z "marginesu", więc nie ma co się nimi zajmować. Nawet Kościół katolicki, tak aktywnie broniący życia (nienarodzonego), nie ogłosił dnia modlitwy za ich dusze. Bowiem wiadomo,że wszystkie ich dusze poszły do piekła, więc po co narażać się Panu Bogu, tym bardziej że nie ma z tego żadnej kasy.

Za oknem nawet pogodnie. Patrzymy na stół, na którym walają się resztki po sylwestrowej libacji. Lodówka pusta, a w portfelu też niewiele. Zastanawiamy się jak związać koniec z końcem do następnej wypłaty, a mamy jeszcze do spłacania raty na zaciągniętą (bezmyślnie) pożyczkę świąteczną.

No cóż... Świat pozostanie taki jaki jest. My natomiast będziemy, jak zwykle, mądrzejsi po szkodzie.
Moim obserwatorom składam wszystkiego najlepszego w Nowym, 2010, Roku.

Ja zdjagnozowałm się na koniec roku:
-waga -72 kg
-ciśnienie -103/70
-puls - 76
-cukier -189mg/D ( na czczo )
-arytmia
-samopoczucie dobre.
-Stan kasy - 73 zł 88gr

wtorek, 8 grudnia 2009

ŚWIECKA KONSTYTUCJA - KOŚCIELNA RZECZYWISTOŚĆ


ŚWIECKA KONSTYTUCJA - KOŚCIELNA RZECZYWISTOŚĆ
(NA MARGINESIE POMYSŁU ZMIANY KONSTYTUCJI)
Część I „Konstytucja”
Chcę spojrzeć na naszą Ustawę Zasadniczą oczyma szarego człowieka, który wie o Konstytucji tylko tyle, że jest. Przeciętnego obywatela nie interesują poszczególne artykuły i paragrafy. Są one tak napisane, że trudno się w nich połapać. Jednak są zrozumiałe wtedy gdy wybierze się z niej artykuły tematycznie zbliżone i je się ze sobą zestawi.
Postanowiłem sprawdzić jak Konstytucja chroni moje prawa do wolności osobistej, a zwłaszcza wolność sumienia i wyznania. Przypuszczam, że wielu z nas zadaje sobie to pytanie zwłaszcza teraz, gdy po wyborach mamy rząd i prezydenta o mentalności parafialno – katolickiej ( realizujących opusdejowski program budowy w Polsce państwa kościelnego.) Wybrałem więc z niej wszystkie artykuły, które o tym mówią. Jest ich kilka. I mówiąc szczerze jestem zadowolony, że w tym zakresie spełnia ona moje oczekiwania, no może poza usankcjonowaniem konkordatu i nauczania religii w szkołach.
Jednak przepisy przepisami ,a rzeczywiste ich zastosowanie prosi się „o pomstę do nieba”. Wprawdzie Konstytucja III RP (uchwalona przez Zgromadzenie i przyjęta przez Naród w referendum w dniu 16 lipca 1997 roku) gwarantuje obywatelom całkowitą swobodę sumienia, praktyk religijnych, prawo do nieskrępowanego głoszenia światopoglądu, a instytucje państwowe nie powinny narzucać obywatelom żadnych zasad filozoficznych czy wierzeń, są to w obecnej rzeczywistości tylko propagandowe slogany.
Konstytucja głosi świecki charakter państwa, to znaczy głosi równouprawnienie wszystkich form religijnych i światopoglądowych oraz nie nadaje szczególnych przywilejów żadnej religii. Zasada uznania przez państwo prywatności wierzeń religijnych i innych postaw filozoficznych, powinna być uznaniem wielo- światopoglądowego charakteru naszego społeczeństwa a co za tym idzie uznania potrzeby współpracy wszystkich obywateli w realizacji celów ogólnonarodowych. Pięknie to wygląda.
Ludzie, którzy mają inny punkt widzenia na życie i nie zgadzają się na katolicką wizję Polski, oraz chcą to zamanifestować w swoim środowisku lub publicznie na ulicy, spotykają się z szykanami tak w urzędach państwowych ( np. nauczyciel w szkole, który ma inne zdanie niż katecheta i odmawia prowadzenia uczniów na rekolekcje czy uczestniczenia w uroczystościach kościelnych z okazji rozpoczęcia lub zakończenia roku szkolnego, urzędnik państwowy który przyznał się do innej niż katolicka wizja na życie, zwykły człowiek nawet wierzący, który oficjalnie potępi zachłanność kleru itp.), jak też na ulicach gdzie są atakowani, z błogosławieństwem Ligi Polskich Rodzin, przez giertychwskie bojówki tzw. „Młodzieży Wszechpolskiej”. Nie są też skutecznie chronieni przez stróżów prawa za naruszenie ich uczuć, które wynikają z innej ideologii niż katolicka. Wystarczy powiedzieć coś niby obraźliwego na temat związany z katolicyzmem by być ściganym z urzędu za obrazę uczuć religijnych. Żaden prokurator nie ściga pana Rydzyka za głoszenie w „Radyju...” nienawiści do wszystkiego co nie sprzyja jego wizji świata.
Przypatrzmy się teraz zapisom zawartym w jeszcze obowiązującej Konstytucji i porównajmy je z obecną rzeczywistością:
Rozdz. I Art. 13. „Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur i członkostwa”.
Od kilku lat istnieje w Polsce watykańska sekta skrajnego katolicyzmu „Opus Dei”. Ma mafijne struktury, utajnione członkostwo i potężne wpływy na decyzje władz państwowych. Politykę tej mafii realizują znani politycy. Gdyby im się udało, to za kilka lat Polska będzie drugim Iranem tylko katolickim.
Rozdz. I Art. 25.
1. „Kościoły i inne związki wyznaniowe są równoprawne.
2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniają swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
3. Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego.
4. Stosunki między Rzecząpospolitą Polska a Kościołem katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.
5. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi kościołami oraz związkami wyznaniowymi określają ustawy uchwalone na podstawie umów zawartych przez Radę Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami”.
Rozdz. II. Art. 32.
1. „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”.
Rozdz. II. Art. 47. „Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym”.
Rozdz. II. Art. 48.
„Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonań. ...”
Rozdz. II. Art. 53.
1. „Każdemu zapewnia się wolność sumienia i wyznania.
2. Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują.
3. Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Przepis art. 48 ust.1 stosuje się odpowiednio.
4. Religia Kościoła lub innego związku wyznaniowego o ugruntowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób
5. Wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób.
6. Nikt nie może być zmuszony do uczestniczenia ani do nie uczestniczenia w praktykach religijnych.
7. Nikt nie może być obowiązany przez organa władzy publicznej do ujawniania swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania”.
Rozdz. II. Art. 54.
„Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji....”.
Rozdz. II. Art. 57.
„Każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenie w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa”.
Rozdz. II. Art. 65.
„Każdemu zapewnia się wolność wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy. Wyjątek określa ustawa. ...”
Rozdz. II. Art. 84.
„Każdy jest obowiązany do ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych, w tym podatków, określonych w ustawie”.
Tak więc na straży moich wolności stoi w Konstytucji aż 10 artykułów. Sporo. Można do tego dodać jeszcze Art. 126. z rozdz. V. , który stwierdza w punkcie trzecim, że „Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji...” Ja odmieniec światopoglądowy powinienem być szczęśliwy. Według prawa jestem równy i nikt mnie nie może skrzywdzić. Za mną murem stoi potęga państwa pod przewodem Prezydenta RP.
Koniec części I.
KOŚCIELNA RZECZYWISTOŚĆ
(Część II)

Rzeczywistość jednak skrzeczy. Prawo prawem, a urzędnicy państwowi i samorządowi wiedzą swoje. Przykłady:
- Art. 25. punkt 2. Państwo hołubi tylko jedną religię , katolicką i z hierarchami tego Kościoła prowadzi konsultacje w sprawach i mnie dotyczących. To co hierarchowie nakażą – rząd realizuje. Znane jest powiedzenie prymasa Glempa do Grzegorza Kołodki, który w Episkopacie referował projekt budżetu: „Grzesiu tylko nie zapomnij o naszym biednym Kościele”.
- Art. 32. wszystkie punkty. Kler katolicki traktowany jest łagodnie. Za to samo przestępstwo ja bym został skazany, a księdzu uznali by to samo przestępstwo jako czyn o małej szkodliwości społecznej. Są na to przykłady. Ktoś naruszył moje uczucia światopoglądowe. Idę z tym do prokuratora. Ten odmawia podjęcia śledztwa. Ja jestem posądzony o obrazę uczuć religijnych ( na przykład powiedziałbym, że nie widzę w Janie Pawle II nic świętego) i ktoś zgłosił to prokuratorowi. Ten wszczyna śledztwo z urzędu.
Jako nauczyciel czy np. dowódca kompanii w wojsku odmawiam udziału w uroczystościach o charakterze religijnym. Jestem skończony jako dowódca i jako nauczyciel też miałbym krótki żywot. Są na to dowody.
- Art. 47. Czy kobieta ma prawo decydować o sobie? Choćby w sprawach aborcji. Nie.
- Art. 48. punkt 1. Rodzice mają wprawdzie prawo wychowania dzieci w swoim światopoglądzie, ale presja różnych środowisk jest tak duża, że dla świętego spokoju gwałcą swoje zasady moralne i przymykają oczy na tych, którzy w głowach ich dzieci robią wodę z mózgu. Są na to przykłady.
- Art. 53. wszystkie siedem punktów. Mogę myśleć co chcę, tylko aby tych myśli nie wcielać w życie bo będą kłopoty. Wolność religijna. We wszystkich szpitalach są kapelani katoliccy. W codziennych obchodach starają się nakłaniać chorych do przyjęcia od nich posługi duszpasterskiej nawet tych, którzy odmawiają jej przyjęcia.
Na salach szpitalnych wszędzie wiszą symbole jedynie słusznej wiary. Na pytania czy jest jakaś sala bez krzyża usłyszałem w Szpitalu Ortopedycznym w Otwocku: „Salę bez krzyża może pan sobie zamówić w szpitalu prywatnym”. Leżąc w szpitalu na ul. Szaserów chciałem się zorientować jak może zapewnić sobie obsługę duchową chory wyznania niekatolickiego. Możemy panu sprowadzić duchownego pańskiego wyznania ale na pański koszt – usłyszałem odpowiedź. Katoliccy księża natomiast są w szpitalach na etatach i bez wezwania wciskają się w „duszę” człowieka. Biorą za to niemałe pieniądze z naszych podatków. 175 kapelanów wojskowych bierze przeciętnie miesięcznie pensję w wysokości 3550 złotych. Z patrolem policji drogowej działa kapelan zatrudniony w Policji Państwowej. Przekonuje mnie, że gdyby Jezus żył dziś to by przestrzegał przepisów ruchu drogowego. A pan nie przestrzega więc żyje pan w grzechu.
Gdy byłem szeregowcem w pierwszych tygodniach służby szef kompanii, którejś niedzieli zrobił zbiórkę kompanii i zakomenderował: „Kto do kościoła przechodzi na prawo, a kto zostaje na lewo. Ja poszedłem na lewo. Następnie szef znów podał komendę : „do kościoła w prawo zwrot, do szatni po mundury odmaszerować. Pozostający do magazynku po szczotki i szmaty i do sprzątania rejonu marsz”. Następnej niedzieli cała kompania szła do szatni. Było to kilkadziesiąt lat temu. Dziś jednak do tamtej praktyki się wraca.
Rodzic mający dziecko w szkole, które wychowuje według innej filozofii niż katolicka musi składać pisemne oświadczenie, że nie życzy sobie aby jego dziecko uczestniczyło w lekcjach religii. Katolicy nie muszą pisać oświadczeń o uczestnictwie ich pociech w katechizacji. Tym sposobem zmusza się rodziców o innym światopoglądzie do ujawniania swoich przekonań. Można by przykłady mnożyć.
Art. 54. Można rzeczywiście pozyskiwać członków. Natomiast z popularyzowaniem innych niż katolickie poglądy jest całkiem źle. Inne światopoglądy nie są popularyzowane w środkach masowego przekazu. Publiczne rozgłośnie radiowe i telewizyjne przesiąknięte są tzw. wartościami, a na straży ich stoją dyspozycyjni wobec hierarchów Kościoła katolickiego urzędnicy państwowi (zresztążnie powiązanymi z wymienioną wcześniej sektą Opus Dei). Wszystkie publiczne środki masowego przekazu nadają średnio tygodniowo około 300 godzin programów katolickich.
Art. 57. Gdy w połowie roku organizacje niekatolickie chciały zorganizować paradę równości, to prezydent Warszawy Lech Kaczyński odmówił wydania zezwolenia na jej zorganizowanie. Natomiast dwa tygodnie później wydał zezwolenie na zorganizowanie marszu przez Młodzież Wszechpolską. Złożone dokumenty przez APP „Racja” o zezwolenie na zorganizowanie parady antyklerykalnej, leżały na biurku Kaczyńskiego dwa miesiące. Dopiero na dwa dni przed jej terminem wydał zezwolenie. Uważał, że antyklerykałowie w tak krótkim czasie się nie zorganizują i parady nie będzie. Jednak 15.10.2005 roku Antyklerykałowie przeszli od Sejmu na Plac Zamkowy życzliwie przyjęci przez ulicę.(I tak przechodzą rok rocznie.)
Art. 65. Wolność wyboru pracy. Nauczyciel zwolniony za nie wykonanie polecenia dyrektora związanymi z katechizacją ( udział w rekolekcjach czy innych uroczystościach szkolnych z udziałem przedstawicieli duchowieństwa itp.). Łatwo sobie wyobrazić sytuację takiego nauczyciela w szkole publicznej noszącej imię Jana Pawła II czy innego duchownego.
Art. 84. Podatki. Ja płacę od każdej złotówki. Hierarchowie i ogół duchowieństwa nie. Ponadto są zwolnieni od wielu opłat ( np. celnych ) i innych ciężarów finansowych, które spotykają mnie i mnie podobnych. Ponadto nasze biedne państwo wzięło na garnuszek prawie dziewięćdziesiąt tysięczną rzeszę księży, zakonnic i zakonników, wydaje setki milionów złotych na utrzymywanie seminariów duchownych, wydziałów teologicznych w państwowych szkołach wyższych itp. Jak obliczyli specjaliści, z kasy państwa wypływa, do kiesy kościelnych funkcjonariuszy, około 5 miliardów złotych rocznie. Można sobie wyobrazić ile spraw dałoby się za te pieniądze załatwić chociażby w służbie zdrowia.
I wreszcie Art. 126. Sklerykalizowany prezydent nigdy nie weźmie w obronę antyklerykała. Uzna go za chorego lub jako sprawę marginalną nie zasługującą na uwagę. Według mnie prezydent powinien być świecki jak Konstytucja. Prezydent, który wypełnia swoje obowiązki na klęczkach, jeździ do Watykanu ładować akumulatory, bierze udział w banalnych imprezach kościelnych, oddaje Polskę w niewolę Watykanu ( konkordat) nie jest prezydentem wszystkich Polaków. Nie jest też moim prezydentem.
Tak według mnie ma się Konstytucja do codziennej rzeczywistości. Nie wesoło. Strach mnie bierze na myśl co to będzie teraz po wyborach, kiedy kilka resortów obsadzonych jest przez członków Opus Dei z błogosławieństwem prezydenta, którego posądza się też o przynależność do tej sekty.
W takiej sytuacji pozostaje mi tylko emigracja wewnętrzna. Na zewnętrzną niestety nie mam już sił i środków.
Zastanówmy się czy zmian w Konstytucji nie należy ustawić ,tak żeby władze cywilne nie były zależne od Watykanu i biskupów Kościoła katolickiego, a za nieprzestrzeganie konstytucyjnych przepisów ustanowić wysokie kary. Pod rozwagę panu premierowi Donaldowi Tuskowi no i oczywiście panu Aleksandrowi Kwaśniewskiemu

środa, 2 grudnia 2009

Przydrożne krzyże.

   Urzędnicy miejscy w Warszawie likwidują krzyże przydrożne, stawiane na miejscach śmiertelnych wypadków. Uważają je za zagrożenie dla ruchu drogowego. Właśnie mnie one nie przeszkadzają. Są one dla mnie nie symbolami religijnymi, a znakami ostrzegawczymi dla kierowców. Ostrzegają przed brawurą, nieostrożnością i głupotą nierozważnych użytkowników dróg. Szczególnie przydatne są dla kierowców. Widok takiego znaku przy drodze zmusza do refleksji i na pewno nie jeden zdjął nogę z gazu.
    Jakiś ksiądz,wypowiadając się na ten temat, stwierdził, że te krzyże są też symbolami katolickiej Polski. Nie ma nic bardziej bzdurnego. Czy każdy skrzyżowany przedmiot to symbol katolicyzmu? Tak po prostu rodziny zmarłego tragicznie, oznaczają miejsca wypadku swich bliskich, bo tak się przyjęło.
   Krzyż przy drogach - znak drogowy o wypadku - jest dla mnie okazją do refleksji, a nie miejscem do modlitwy.
    Z punktu widzenia rodziny tragicznie zmarłego jest to miejsce kultu. Nie pozwala zapomnieć o tragedii, a to niweczy starania psychologów pomagająych rodzinie wyjść z traumy. Dla rodziny byłoby lepiej aby takich krzyży nie było. Przecież nie o pamięć miejsca wypadku chodzi, a pamięć o zmarłym. Taką powinniśmy zachować w sercu i na cmentarzu. Miejsca śmierci powinniśmy jak najdalej omijać