poniedziałek, 20 lipca 2015

Prosty człowiek o polityce i politykach

   W czasie bezsennej nocy, leżąc z rękami pod głową, rozmyślałem  nad tym co właściwie oznacza pojęcie "polityka" - słowo często używane przez ludzi zwanymi "politykami" biorącymi udział w kampanii wyborczej przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. I nawet budowałem własną definicję. Uważam, że w tej sytuacji "polityka" to sposób przekonywania wyborców, przez ludzi ubiegających się o stanowiska, które można osiągnąć tylko  z wyboru. Mówi się wtedy, że są to stanowiska "polityczne". Działalność polityczna może być grupowa lub indywidualna. Grupową prowadzą partie polityczne, związki różnego rodzaju, organizacje pozarządowe, samorządy. Indywidualne prowadzą osoby ubiegające się o stanowiska z wyboru : prezydenta RP. , prezydentów miast, marszałków, burmistrzów , wójtów, sołtysów a także posłów  i senatorów, radnych, przywódców poszczególnych partii itp. , w których przywódców wybiera się w drodze głosowania. Tak w pierwszym jak i drugim przypadku kampanię prowadzą sztaby wyborcze, Każdy dla swego kandydata.
 
   Działalność polityczna, ubiegającego się o stanowisko, polega na tym, że  musi wykazać się, że na tym stanowisku tylko on może najwięcej i najlepiej zrobić. To wymaga przeprowadzenia tzw. "kampanii wyborczej". Kandydat popularyzuje siebie poprzez wszystkie, dostępna sobie środki masowego przekazu . Opowiada co chciałby zrobić dla wyborców i obiecuje co zrobi. Najczęściej obiecują to, co elektorat chce żeby obiecał i obiecuje bez żadnej żenady. Przekonuje że on wszystko może i wszystko zrobi tak, jak chcą ludzie. Rzadko kiedy mówi jak to zrobi i skąd weźmie na to środki. Przykładem jest prezydent elekt pan Duda. Obiecywał ludziom wszystko, chociaż dobrze wiedział, że niewiele może na stanowisku prezydenta, a przede wszystkim nie ma środków. Jego śladem poszła desygnowana na stanowisko premiera pani Szydło - po ewentualnym zwycięstwie PiS w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Też obiecuje na lewo i na prawo każdemu co chce, choć też zdaje sobie sprawę, że nie zrealizuje nawet jednej trzeciej zapowiedzianych obietnic.
   Elektorat, czyli my wyborcy, bezkrytycznie przyjmujemy te obietnice i wierzymy, że nasz protegowany obietnicy dotrzyma. Kandydatom te obietnice służą do tego, aby po wygraniu wyborów dorwać się do państwowych pieniędzy ( wysokie pensje i wydatkowanie z budżetu państwa na cele według własnych planów.) Ponadto każda kampania ma na celu wytknąć dotychczasowym włodarzom i konkurentom nieudolność, malwersacje, afery i rzucać w przeciwnika błotem, posuwając się do osobistych wycieczek, wyciągając ( przy pomocy IPN )"duchy przeszłości." Takim duchem jest już przysłowiowy " dziadek z wermachtu" wyciągnięty Donaldowi Tuskowi przez Jacka Kurskiego.
 
   Wielu "polityków", po zderzeniu się z twardą rzeczywistością, staje się niepoważnymi, niezręcznymi, nie mającymi możliwości realizacji danych obietnic, nie są aktywni w pracach gremiów, do których zostali przydzieleni. Po prostu są złymi politykami. TAKICH NAZYWA SIĘ POGARDLIWYM OKREŚLENIEM < POLITYKIER >.
   W "Słowniku Wyrazów Obcych" , wydanym przez PWN w 1980 roku str.589, znalazłem pojęcie "politykować" co oznacza:
"1. zajmować się polityką: mówić, rozprawiać na tematy polityczne.
 2. ... być układnym, zachować pozory ukrywając prawdziwe myśli i zamiary. " Takich politykierów, a w dodatku wulgarnych, złośliwych , kłótliwych pozorantów nie mających najmniejszej wiedzy o państwie i sposobach rządzenia, ale za to upartyjnionych, wielu się kręci po sejmowych korytarzach lub pełni jakieś inne stanowiska w instytucjach samorządowych i nie tylko.
 
   Rozpoczęła się kampania wyborcza  i w szranki o stołki w parlamencie wystartuje setki starych, już zdartych polityków i nowych, mało znanych. Dlatego z tego miejsca apeluję do wszystkich emerytów, rencistów i wszystkich ludzi , którzy zamierzają pójść na wybory. Patrzmy im uważnie na to co mówią. Nie kierujmy się uczuciami, a pragmatycznie oceńmy każdego, zanim postawimy krzyżyk przy wybranym nazwisku. Baczmy abyśmy w tych wyborach znów nie wybrali podobnych oszołomów jak w obecnym Sejmie, za których musimy się wstydzić.
   Czasami takie bezsenne leżenie z rękami pod głową zmusza do przemyśleń naszych postaw.
                                                                                                                            Ark.Hen.