środa, 8 grudnia 2010
Dziś czwarta rocznica.
Dziś mija czwarta rocznica śmierci mojego syna Zbyszka. Mimo mijającego czasu nie mogę się z tym pogodzić. Według biologii, jak mawia moja ciotka, to on powinien wyprawić mi pogrzeb. Stało się odwrotnie. Trudno. Takie jest życie. Nie mogę, ze względów zdrowotnych, być dziś na cmentarzu. Świeczka pamięci pali się przy Jego zdjąciu na półce. On jest ze mną codziennie i nie czeka na mnie na cmentarzu. Cztery lata temu, w czasie uroczystości pogrzebowych w kościele Garnizonowym na ul. Długiej w Warszawie, zauważyłem , w bocznej nawie kobietę z około 4-5 letnim dzieckiem, bardzo płaczącą. Była jedyną osobą w kośćiele, wśród ponad 200 uczestników pożegnania, która okazywała swój żal płacząc. Zwróciłem na to uwgę, ale i sam byłem zrozpaczony. Po pogrzebie pamięć o tej kobieie nie dawła mi spokoju i dziś nie daje. Kim ona dla Zbyszka była? Nie wiem czy się dowiem. Być może jestem tego już dziś 8 -9 latka dziadkiem? Bo kto inny niż blizka Zbyszkowi kobieta mogła tak z boku rozpaczać. Może za mojego życia jeszcze się dowiem. Dziękuję wszystkim tym, którzy o nim pamiętają. Będę wdzięczny za wiadomość o tej , płczącej kobiecie.
sobota, 1 maja 2010
środa, 28 kwietnia 2010
Po żałobie - walka o fotel.
Ucichły eha życzliwości nad grobami ofiar katastrofy lotniczej z 10. kwietnia. Zaczyna si życie pod znakiem wyborów prezydenta. 22 kandydatów na osierocony fotel, walczyć będzie mniej lub bardziej brutalnie. Uważam, że wzorem lat poprzednich, będzie to walka na "haki", a nie na argumenty.
W dniu 26.o4. redaktor Tomasz Lis przeprowadził rozmowę z przewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej - posłem Grzegorzem Napieralskim, który z ramienia tej partii kandyduje. Pan Grzegorz zapowiedział, że swoją kampanię będzie prowadził spokojnie, bez "haków" i na argumenty.
Podał kilka priorytetów w sposób hasłowy, co nie stanowi programu. Są to tylko hasła wymagające opracowania koncepcji realizacji. Pod wszystkimi się podpisuję. Zabrakło mi jednego: postulatu przywrócenia świeckości Państwa, odsunięcia hierarchów Kościoła katolickiego od państwowych, czyli też moich, pieniędzy, dokonania rewizji panujących stosunków państwo - kościół i powstanie z klęczek wszystkich urzędników państwowych. Doprowadzenia do tego, aby biskupi nie byli przedstawicielami obcego państwa - Watykanu i na pierwszym miejscu stawiał jago interesy. Może Pan Napieralski będzie na tyle odważny, że nie wystraszy się pohukiwań biskupów, nie padnie przed nimi na kolana jak Kaczyński, Tusk czy inni i pokaże im figę.
Mnie zainteresowała zapowiedź ustanowienia równego startu dla wszystkich młodych ludzi. Równy dostęp do nauki przede wszystkim. Już próbowano wyrównać szanse dzieci ze wsi i miast. Nie wiele z tego wyszło. Czy w obecnych warunkach materialnych polskich rodzin, gdzie na różnych biegunach widać wielkie bogactwo i skrajną nędzę jest to możliwe? Stawiam sobie pytanie: czy takie same możliwości jak dzieci zmarłego tragicznie posła Putry, będą miały dzieci matki samotnie wychowującą ośmioro dzieci gdzieś w bieszczadzkiej wiosce? Kilka lat temu prasa, radio i TV pokazała nędzę tej rodziny.
Pod względem wielkości rodziny porównywalne. Tu samotna matka + 8 i tam wdowa + 8. Pani Putrowa dostanie po mężu rentę powyżej 3000 złotych, Każde z jej dzieci dostanie po ojcu rentę około 1500 zł. Razem rodzina będzie miała ok. 16000 zł miesięcznie.
Bieszczadzka kobieta jest na garnuszku opieki społecznej i gminy. Jej dochód to nieco ponad 2000 zł miesięcznie. Gdyby nie życzliwość sąsiadów, którzy bezinteresownie wspierają rodzinę i spontanicznej pomocy dobrych ludzi, Rodzina miałaby poważne kłopoty. Nawet nie jestem pewny czy CARITAS - ta kościelna przybudówka, powołana do takich celów - udziela jej pomocy.
Gdy bank PKO.BP zablokował konto bankowe zmarłego posła i odmówił wdowie wypłacenia pieniędzy -larum podniosły wszystkie środki masowego przekazu. Radio, gazety, TV rozczulały się nad tym, że rodzina nie ma na chleb. Nawet w TV tłumaczył się z tego skandalu sam dyrektor PKO.i obiecał natychmiastowe rozpatrzenie sprawy.
Rodziną z Bieszczad nawet "pies z kulawą nogą" się nie zainteresował. Nikt nie pisze, że nie stać jej na leki, ubrania i lepsze jedzenie. Nikt nie wie czy dzieci z tej rodziny uczą się dalej, czy jak tylko jakieś dziecko podrośnie to idzie do lasy pracować jako drwal, czy zbierać runo leśne i nim handlować.
Rodzinę posła Putry spotkała wielka tragedia. Serdecznie im współczuję, ale czy taka tragedia nie dotknęła kiedyś bieszczadzkiej rodziny?
Czy po tym porównaniu można powiedzieć, że dzieci jednej i drugiej rodziny mają równe szanse? Nawet gdyby zdali egzaminy wstępne i zostali przyjęci, To czy ten z bieszczadzkiej wioski mógłby na przykład studiować w Krakowie, Rzeszowie czy Lublinie? Nie miałby pieniędzy na utrzymanie, nawet gdyby dostał kilka złotych stypendium.
Dziecko Posła Putry z 1500 złotową rentą może samodzielnie żyć i studiować w każdym miejscu Polski.
Aby wyrównać szanse trzeba mieć pieniądze. Aby komuś dać -trzeba komuś zabrać. Pytanie skąd na to pieniądze. Pierwszy zaprotestuje pan minister finansów Rostkowski (jeden z najbogatszych ministrów w rządzie D. Tuska). Do kasy Kościoła katolickiego przyszły prezydent Grzegorz Napieralski nie będzie miał odwagi sięgnąć, a jest po co. Ponad 5.000.000.000 złotych rocznie wypływa z kasy państwa do kieszeni sług Watykanu . Kiedyś mówił, że jego wzorem jest premier Hiszpanii Zapatero. On położył rękę na finanse hiszpańskiego kleru i ona mu nie odpadła. Te pięć miliardów złotych zabranych Kościołowi katolickiemu, rozwiązałoby problem równego startu( stypendia, czesne, mieszkanie, opieka zdrowotna i tp) i jeszcze by zostało na inne cele oświatowe.
Jednak nie powinno tu być "uraniłowki" Dotacje powinny być stopniowane w zależności od stopnia zamożności rodziców. Na pewno dzieciom milionerów i tym co zarabiają 20-30 tysięcy miesięcznie nie powinno sią dotacji przyznawać. Ich naukę powinni finansować rodzice.
Taka prosta sprawa, a już widać problemy. Bo to nie tylko roździał pieniędzy. To problem zabezpieczenia inicjatywy przed korupcją i nepotyzmem.
Nikt nie lubi jak mu się coś odbiera, a zwłaszcza hierarchowie K.k. Oni są raczej od brania , a nie od dawania. Już widzę jak spadają na mnie kościelne gromy po opublikowaniu tego spotu. Ja na nich gwiżdżę. Ale czy też do zagwizdania starczy tchu Grzegorzowi Napieralskiemu - lewicowemu kandydatowi na Prezydenta RP ?
Przekonamy się. Dam Mu szansę. Będę na niego głosował.
Ark.Hen.
W dniu 26.o4. redaktor Tomasz Lis przeprowadził rozmowę z przewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej - posłem Grzegorzem Napieralskim, który z ramienia tej partii kandyduje. Pan Grzegorz zapowiedział, że swoją kampanię będzie prowadził spokojnie, bez "haków" i na argumenty.
Podał kilka priorytetów w sposób hasłowy, co nie stanowi programu. Są to tylko hasła wymagające opracowania koncepcji realizacji. Pod wszystkimi się podpisuję. Zabrakło mi jednego: postulatu przywrócenia świeckości Państwa, odsunięcia hierarchów Kościoła katolickiego od państwowych, czyli też moich, pieniędzy, dokonania rewizji panujących stosunków państwo - kościół i powstanie z klęczek wszystkich urzędników państwowych. Doprowadzenia do tego, aby biskupi nie byli przedstawicielami obcego państwa - Watykanu i na pierwszym miejscu stawiał jago interesy. Może Pan Napieralski będzie na tyle odważny, że nie wystraszy się pohukiwań biskupów, nie padnie przed nimi na kolana jak Kaczyński, Tusk czy inni i pokaże im figę.
Mnie zainteresowała zapowiedź ustanowienia równego startu dla wszystkich młodych ludzi. Równy dostęp do nauki przede wszystkim. Już próbowano wyrównać szanse dzieci ze wsi i miast. Nie wiele z tego wyszło. Czy w obecnych warunkach materialnych polskich rodzin, gdzie na różnych biegunach widać wielkie bogactwo i skrajną nędzę jest to możliwe? Stawiam sobie pytanie: czy takie same możliwości jak dzieci zmarłego tragicznie posła Putry, będą miały dzieci matki samotnie wychowującą ośmioro dzieci gdzieś w bieszczadzkiej wiosce? Kilka lat temu prasa, radio i TV pokazała nędzę tej rodziny.
Pod względem wielkości rodziny porównywalne. Tu samotna matka + 8 i tam wdowa + 8. Pani Putrowa dostanie po mężu rentę powyżej 3000 złotych, Każde z jej dzieci dostanie po ojcu rentę około 1500 zł. Razem rodzina będzie miała ok. 16000 zł miesięcznie.
Bieszczadzka kobieta jest na garnuszku opieki społecznej i gminy. Jej dochód to nieco ponad 2000 zł miesięcznie. Gdyby nie życzliwość sąsiadów, którzy bezinteresownie wspierają rodzinę i spontanicznej pomocy dobrych ludzi, Rodzina miałaby poważne kłopoty. Nawet nie jestem pewny czy CARITAS - ta kościelna przybudówka, powołana do takich celów - udziela jej pomocy.
Gdy bank PKO.BP zablokował konto bankowe zmarłego posła i odmówił wdowie wypłacenia pieniędzy -larum podniosły wszystkie środki masowego przekazu. Radio, gazety, TV rozczulały się nad tym, że rodzina nie ma na chleb. Nawet w TV tłumaczył się z tego skandalu sam dyrektor PKO.i obiecał natychmiastowe rozpatrzenie sprawy.
Rodziną z Bieszczad nawet "pies z kulawą nogą" się nie zainteresował. Nikt nie pisze, że nie stać jej na leki, ubrania i lepsze jedzenie. Nikt nie wie czy dzieci z tej rodziny uczą się dalej, czy jak tylko jakieś dziecko podrośnie to idzie do lasy pracować jako drwal, czy zbierać runo leśne i nim handlować.
Rodzinę posła Putry spotkała wielka tragedia. Serdecznie im współczuję, ale czy taka tragedia nie dotknęła kiedyś bieszczadzkiej rodziny?
Czy po tym porównaniu można powiedzieć, że dzieci jednej i drugiej rodziny mają równe szanse? Nawet gdyby zdali egzaminy wstępne i zostali przyjęci, To czy ten z bieszczadzkiej wioski mógłby na przykład studiować w Krakowie, Rzeszowie czy Lublinie? Nie miałby pieniędzy na utrzymanie, nawet gdyby dostał kilka złotych stypendium.
Dziecko Posła Putry z 1500 złotową rentą może samodzielnie żyć i studiować w każdym miejscu Polski.
Aby wyrównać szanse trzeba mieć pieniądze. Aby komuś dać -trzeba komuś zabrać. Pytanie skąd na to pieniądze. Pierwszy zaprotestuje pan minister finansów Rostkowski (jeden z najbogatszych ministrów w rządzie D. Tuska). Do kasy Kościoła katolickiego przyszły prezydent Grzegorz Napieralski nie będzie miał odwagi sięgnąć, a jest po co. Ponad 5.000.000.000 złotych rocznie wypływa z kasy państwa do kieszeni sług Watykanu . Kiedyś mówił, że jego wzorem jest premier Hiszpanii Zapatero. On położył rękę na finanse hiszpańskiego kleru i ona mu nie odpadła. Te pięć miliardów złotych zabranych Kościołowi katolickiemu, rozwiązałoby problem równego startu( stypendia, czesne, mieszkanie, opieka zdrowotna i tp) i jeszcze by zostało na inne cele oświatowe.
Jednak nie powinno tu być "uraniłowki" Dotacje powinny być stopniowane w zależności od stopnia zamożności rodziców. Na pewno dzieciom milionerów i tym co zarabiają 20-30 tysięcy miesięcznie nie powinno sią dotacji przyznawać. Ich naukę powinni finansować rodzice.
Taka prosta sprawa, a już widać problemy. Bo to nie tylko roździał pieniędzy. To problem zabezpieczenia inicjatywy przed korupcją i nepotyzmem.
Nikt nie lubi jak mu się coś odbiera, a zwłaszcza hierarchowie K.k. Oni są raczej od brania , a nie od dawania. Już widzę jak spadają na mnie kościelne gromy po opublikowaniu tego spotu. Ja na nich gwiżdżę. Ale czy też do zagwizdania starczy tchu Grzegorzowi Napieralskiemu - lewicowemu kandydatowi na Prezydenta RP ?
Przekonamy się. Dam Mu szansę. Będę na niego głosował.
Ark.Hen.
Subskrybuj:
Posty (Atom)