środa, 28 kwietnia 2010

Po żałobie - walka o fotel.

Ucichły eha życzliwości nad grobami ofiar katastrofy lotniczej z 10. kwietnia. Zaczyna si życie pod znakiem wyborów prezydenta. 22 kandydatów na osierocony fotel, walczyć będzie mniej lub bardziej brutalnie. Uważam, że wzorem lat poprzednich, będzie to walka na "haki", a nie na argumenty.
W dniu 26.o4. redaktor Tomasz Lis przeprowadził rozmowę z przewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej - posłem Grzegorzem Napieralskim, który z ramienia tej partii kandyduje. Pan Grzegorz zapowiedział, że swoją kampanię będzie prowadził spokojnie, bez "haków" i na argumenty.
Podał kilka priorytetów w sposób hasłowy, co nie stanowi programu. Są to tylko hasła wymagające opracowania koncepcji realizacji. Pod wszystkimi się podpisuję. Zabrakło mi jednego: postulatu przywrócenia świeckości Państwa, odsunięcia hierarchów Kościoła katolickiego od państwowych, czyli też moich, pieniędzy, dokonania rewizji panujących stosunków państwo - kościół i powstanie z klęczek wszystkich urzędników państwowych. Doprowadzenia do tego, aby biskupi nie byli przedstawicielami obcego państwa - Watykanu i na pierwszym miejscu stawiał jago interesy. Może Pan Napieralski będzie na tyle odważny, że nie wystraszy się pohukiwań biskupów, nie padnie przed nimi na kolana jak Kaczyński, Tusk czy inni i pokaże im figę.
Mnie zainteresowała zapowiedź ustanowienia równego startu dla wszystkich młodych ludzi. Równy dostęp do nauki przede wszystkim. Już próbowano wyrównać szanse dzieci ze wsi i miast. Nie wiele z tego wyszło. Czy w obecnych warunkach materialnych polskich rodzin, gdzie na różnych biegunach widać wielkie bogactwo i skrajną nędzę jest to możliwe? Stawiam sobie pytanie: czy takie same możliwości jak dzieci zmarłego tragicznie posła Putry, będą miały dzieci matki samotnie wychowującą ośmioro dzieci gdzieś w bieszczadzkiej wiosce? Kilka lat temu prasa, radio i TV pokazała nędzę tej rodziny.
Pod względem wielkości rodziny porównywalne. Tu samotna matka + 8 i tam wdowa + 8. Pani Putrowa dostanie po mężu rentę powyżej 3000 złotych, Każde z jej dzieci dostanie po ojcu rentę około 1500 zł. Razem rodzina będzie miała ok. 16000 zł miesięcznie.
Bieszczadzka kobieta jest na garnuszku opieki społecznej i gminy. Jej dochód to nieco ponad 2000 zł miesięcznie. Gdyby nie życzliwość sąsiadów, którzy bezinteresownie wspierają rodzinę i spontanicznej pomocy dobrych ludzi, Rodzina miałaby poważne kłopoty. Nawet nie jestem pewny czy CARITAS - ta kościelna przybudówka, powołana do takich celów - udziela jej pomocy.
Gdy bank PKO.BP zablokował konto bankowe zmarłego posła i odmówił wdowie wypłacenia pieniędzy -larum podniosły wszystkie środki masowego przekazu. Radio, gazety, TV rozczulały się nad tym, że rodzina nie ma na chleb. Nawet w TV tłumaczył się z tego skandalu sam dyrektor PKO.i obiecał natychmiastowe rozpatrzenie sprawy.
Rodziną z Bieszczad nawet "pies z kulawą nogą" się nie zainteresował. Nikt nie pisze, że nie stać jej na leki, ubrania i lepsze jedzenie. Nikt nie wie czy dzieci z tej rodziny uczą się dalej, czy jak tylko jakieś dziecko podrośnie to idzie do lasy pracować jako drwal, czy zbierać runo leśne i nim handlować.
Rodzinę posła Putry spotkała wielka tragedia. Serdecznie im współczuję, ale czy taka tragedia nie dotknęła kiedyś bieszczadzkiej rodziny?

Czy po tym porównaniu można powiedzieć, że dzieci jednej i drugiej rodziny mają równe szanse? Nawet gdyby zdali egzaminy wstępne i zostali przyjęci, To czy ten z bieszczadzkiej wioski mógłby na przykład studiować w Krakowie, Rzeszowie czy Lublinie? Nie miałby pieniędzy na utrzymanie, nawet gdyby dostał kilka złotych stypendium.
Dziecko Posła Putry z 1500 złotową rentą może samodzielnie żyć i studiować w każdym miejscu Polski.

Aby wyrównać szanse trzeba mieć pieniądze. Aby komuś dać -trzeba komuś zabrać. Pytanie skąd na to pieniądze. Pierwszy zaprotestuje pan minister finansów Rostkowski (jeden z najbogatszych ministrów w rządzie D. Tuska). Do kasy Kościoła katolickiego przyszły prezydent Grzegorz Napieralski nie będzie miał odwagi sięgnąć, a jest po co. Ponad 5.000.000.000 złotych rocznie wypływa z kasy państwa do kieszeni sług Watykanu . Kiedyś mówił, że jego wzorem jest premier Hiszpanii Zapatero. On położył rękę na finanse hiszpańskiego kleru i ona mu nie odpadła. Te pięć miliardów złotych zabranych Kościołowi katolickiemu, rozwiązałoby problem równego startu( stypendia, czesne, mieszkanie, opieka zdrowotna i tp) i jeszcze by zostało na inne cele oświatowe.
Jednak nie powinno tu być "uraniłowki" Dotacje powinny być stopniowane w zależności od stopnia zamożności rodziców. Na pewno dzieciom milionerów i tym co zarabiają 20-30 tysięcy miesięcznie nie powinno sią dotacji przyznawać. Ich naukę powinni finansować rodzice.
Taka prosta sprawa, a już widać problemy. Bo to nie tylko roździał pieniędzy. To problem zabezpieczenia inicjatywy przed korupcją i nepotyzmem.
Nikt nie lubi jak mu się coś odbiera, a zwłaszcza hierarchowie K.k. Oni są raczej od brania , a nie od dawania. Już widzę jak spadają na mnie kościelne gromy po opublikowaniu tego spotu. Ja na nich gwiżdżę. Ale czy też do zagwizdania starczy tchu Grzegorzowi Napieralskiemu - lewicowemu kandydatowi na Prezydenta RP ?
Przekonamy się. Dam Mu szansę. Będę na niego głosował.
Ark.Hen.