Na cukrzycę choruję już dość długo. Nie zawsze udawało mi się z nią wygrywać, a zresztą czy można z nią wygrać? Można tylko ją kontrolować i nie dopuścić, by ona pogrążała nas w chorobie. W wyniku wielu prób i błędów, wypracowałem sobie system, który pozwala mi utrzymywać poziom cukru na w miarę przyzwoitym poziomie. Nauczyłem się korygować jedzenie z insuliną tak, aby w nocy i na czczo cukier był prawie w normie i aby w nocy nie było zbyt dużej hipoglikemii.
Osiągam to poprzez dokładne badania poziomu cukru przed kolacją, dwie godziny po kolacji i o 22.00 przed snem. Jeśli przed kolacją mam cukier na przykład 130 mg/D. to koryguję go insuliną ( 8 ju ) i zmniejszam porcję jedzenia. W takich wypadkach dwie godziny po kolacji, lub o 22.00 mam też 130 lub mniej. Przy dawce insuliny nocnej ( 24ju - Insulatard ), rano mam nieco powyrzej 100mg/D, a czasami jeszcze mniej. Nie mam w nocy objawów niedocukrzenia.
Gdy o godzinie 22.00 mam cukier niższy niż 130, wtedy przy wstrzyknięciu 24. ju, wzmacniam się dwoma - trzema herbatnikami. Czasem zdarza się, że o 22.00, cukier jest 100 lub poniżej. Wtedy wzmacniam się nawet 5. - 7. herbatnikami. Metodę tę wypracowałem sobie przez kilku miesięczne doświadczenia. Zalecana w takich wypadkach kromka chleba nie zawsze spełnia wymogi. Kromka jest kromką i nie można dokładnie określić jaka ona ma być. Czasem jest za duża, a czasem za mała. Herbatniki ( oczywiście bez cukrowe ) są jak odważniki na wadze. Zawsze można dołożyć, albo ująć, w zależności od wieczornych wskaźników.
Przy tej metodzie trzeba być bardzo zdyscyplinowanym. Gdy się zamienimy w łasucha i zbagatelizujemy, uważając, że jeden więcej lub mniej nam nie zaszkodzi i nie stanowi wielkiej różnicy, to się mylimy. Właśnie ten jeden lub dwa zjedzone z łakomstwa mają duży wpływ na niekorzystny wynik rano.
Aby stosować tę metodę, każdy diabetyk powinien się sam zdiagnozować. Wymaga to to trochę cierpliwości , całodobowych badań i analiz. W zależności od wyników koordynować ilość zjadanych herbatników. Mnie ta metoda pomaga. Od miesięcy, w nocy i rano, moje cukry są prawie jak u zdrowego człowieka. Zdarzają się czasem wyjątki ( jakaś choroba z gorączką lub po łasowanie przy specjalnych okazjach). Wtedy staram się natychmiast doprowadzić cukry do równowagi.
Z cukrzycą żyją już ponad 27 lat. Wiem, że z nią nie można wygrać, jednak przez wewnętrzną dyscyplinę, można doprowadzić do remisu.
Leczę się insulinami: NowoRapid (14 - 8 -8 ) i Insulatard ( 16 -24 ). Jestem pod stałą opieką mojej Pani Diabetolog. Konsultuję się z nią i jej rady oraz zalecenia ściśle wykonuję
W leczeniu cukrzycy musimy polegać na samym sobie. Lekarz daje nam tylko wskazówki, zalecenia i recepty na lekarstwa. W razie potrzeby kieruje nas do innego specjalisty, jeżeli stwierdzi u nas jakąś dodatkową dolegliwość ( nie gojące się skaleczenia, kłopoty z widzeniem i inne ). Na wizytę, wyznaczoną nam, chodźmy dobrze przygotowani, abyśmy mogli lekarzowi dokładnie powiedzieć co, od ostatniej wizyty działo się z naszą cukrzycą. Zadawajmy pytania i słuchajmy odpowiedzi. Lekarz nas wysłucha i udzieli rad. Stosujmy je, ale twórczo. Lekarz przyjmuje nas co 2 - 3 miesiące, a w międzyczasie sami musimy być , w tej chorobie swoimi lekarzami.
A tak na marginesie. Mam już 82 lata i będę się bardzo cieszył, jeśli ktoś wykorzysta moje doświadczenie. Ark. Hen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz