środa, 2 grudnia 2009

Przydrożne krzyże.

   Urzędnicy miejscy w Warszawie likwidują krzyże przydrożne, stawiane na miejscach śmiertelnych wypadków. Uważają je za zagrożenie dla ruchu drogowego. Właśnie mnie one nie przeszkadzają. Są one dla mnie nie symbolami religijnymi, a znakami ostrzegawczymi dla kierowców. Ostrzegają przed brawurą, nieostrożnością i głupotą nierozważnych użytkowników dróg. Szczególnie przydatne są dla kierowców. Widok takiego znaku przy drodze zmusza do refleksji i na pewno nie jeden zdjął nogę z gazu.
    Jakiś ksiądz,wypowiadając się na ten temat, stwierdził, że te krzyże są też symbolami katolickiej Polski. Nie ma nic bardziej bzdurnego. Czy każdy skrzyżowany przedmiot to symbol katolicyzmu? Tak po prostu rodziny zmarłego tragicznie, oznaczają miejsca wypadku swich bliskich, bo tak się przyjęło.
   Krzyż przy drogach - znak drogowy o wypadku - jest dla mnie okazją do refleksji, a nie miejscem do modlitwy.
    Z punktu widzenia rodziny tragicznie zmarłego jest to miejsce kultu. Nie pozwala zapomnieć o tragedii, a to niweczy starania psychologów pomagająych rodzinie wyjść z traumy. Dla rodziny byłoby lepiej aby takich krzyży nie było. Przecież nie o pamięć miejsca wypadku chodzi, a pamięć o zmarłym. Taką powinniśmy zachować w sercu i na cmentarzu. Miejsca śmierci powinniśmy jak najdalej omijać

5 komentarzy:

  1. Te przydrożne krzyże o których piszesz są miejscami pamięci o tragedii i właściwie winny powodować ostrożność kierowców. Niestety, wcale nie skłaniają do zmniejszenia prędkości. I tu powstaje pytanie: dlaczego w katolickim kraju tak wiele osób nie przestrzega przepisów ruchu drogowego? "Depczą" pedał gazu, wyprzedzają "na trzeciego" i na przejściach dla pieszych. Wielu kieruje pod wpływem alkoholu. Może trzeba zacząć mówić, że to także grzech? A tego jakoś w kościele nie słyszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kościół ogłosił jazdę po pijanemu za grzech. Nawet słyszałem, jak jakiś kapelan milicyjny biorący udział w patrolu Drogówki, stwierdził, że gdyby obecnie zył Chrystus, to przestrzegałby zasad ruchu drogowego. I co z tego? Nic.

    OdpowiedzUsuń
  3. Po cichu, pod osłoną nocy, warszawscy drogowcy usuwają krzyże, które mają upamiętniać ofiary wypadków. Zdaniem stołecznych urzędników za bardzo przykuwają one wzrok kierowców.
    .............................................
    Chciałeś moje zdanie Arku to masz :
    .............................................
    To czy usuwają krzyże w nocy czy w dzień to wymysł dziennikarskich pismaków.
    Jestem za.... usuwaniem tych krzyżyków z patyków czy spawanych ze stali . jestem kierowcą i jeżdżę ponad 30 lat a przybywające krzyżyki i czarne worki ze śmieciami nie są hamulcami dla kierowców . Te przedmioty odwracają tylko uwagę
    i świadczą o naszym poziomie kulturowym i o wielkim chamstwie , bo jak inaczej to nazwać.
    A o kulturze jazdy to na razie możemy zapomnieć.
    Za dużo jest kierowców bez wyobraźni i to młodych ludzi, którzy myślą ,że są nieśmiertelni.
    A co by było jakby w Warszawie na każdym skrzyżowaniu ludzie przyczepiali
    te symbole pamięci ???? jak wyglądała by stolica
    i inne miasta w całej Polsce- KOSZMAR - jak o tym pomyślę.
    Doskonałym środkiem są radary - słupy, które wyhamowują te spieszące się gorące głowy w swoich RAKIETACH.
    A ze w Polsce mamy durne przepisy w rożny sposób interpretowane ta sytuacja będzie trwać i trwać dosyć długo .

    Przydrożne kapliczki, świątki i krzyże nie tylko należą do polskiego folkloru, nie tylko stanowią ozdobę krajobrazu, ale przede wszystkim są wyrazem wiary minionych pokoleń.
    Mnie one akurat nie przeszkadzają.

    OdpowiedzUsuń
  4. Arku...Witaj
    Jak widzisz poradziłem sobie, trochę się namęczyłem : Latem nie mam kompletnie czasu.. idą długie wieczory, to może będzie mnie więcej...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co tam Arku jaś cisza u Ciebie ...... U mnie nawarstwiły się prace w reklamie... pracuje..pracuje..pracuje..i końca nie widać..

    OdpowiedzUsuń