Do otworzenia tego tematu zainspirował mnie artykół panów Mariusza Janickiego i Wiesława Włodyki pod tytułem: "Politycy w zakrystii", opublikowanym w tygodniku "Polityka" Nr 39(27724) str. 16 - 17, z dnia 26 września 2009 roku.
Autorzy podsumowują całokształt stosunków Państwo - Kościół katolicki
i stwierdzają:
"Przez 20 lat wolnej Polski Kościół katolicki osiągnął wszystko, co zamierzał, choć nie tylko w sferze duchowej, co politycznej. To politycy dali Kościołowi siłę, która teraz w nich samych budzi respekt. I zniechęca do rozpoczęcia debat, jakie przedwcześnie zamknęli."
Jest to artykół analityczny, wart przeczytania. Nie będę go streszczał. Jest zbyt długi. W konkluzji autorzy stwierdzają, że w wyniku tych stosunków w siłę urósł Kościół instytucjonalny i hierarchowie, natomiast Państwo straciło dużo i nadal traci materialnie i ideologicznie. Stajemy się państwem wyznaniowym, kościelnym, a politycy ze wszystkich opcji politycznych - klęczącymi wasalami biskupów. Ubiegają się o ich poparcie.
Pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, zacząłem prowadzić notatki (codzienne) na różne tematy. Postanowiłem, że codziennie dokonam jakiegoś wpisu, bo każdego dnia coś się dzieje zasługującego na ocenę.
Wstawałem rano. Sprawdzałem temperaturę na termometrze za oknem i ciśnienie atmosferyczne na domowym barometrze. Siadałem na fotelu i zapisywałem te dane. Następnie, od myślnika wszystko to, co w poprzednim dniu uznałem za godne ustosunkowania się. Tak między innymi powstał zbiór moich przemyśleń światopoglądowych.
Dużo miejsca poświęciłem krytyce kleru katolickiego, bo zawsze uważałem, że jest on najbardziej zakłamany, obłudny, butny i chciwy.
Swoje zapiski robiłem pod konkretnymi datami. Będę zamieszczał je kolekno, a moich miłych obserwatorów proszę nie tylko o przychylne, ale i krytyczne recenzje. AR. HEN.
MOJE ANTYKLERYKALNE MYŚLI.
Z klerem, zwłaszcza katolickim, jestem w stanie wojny od dawna. Uważam ich za krętaczy, oszustów, pijaków i to nie tylko w sprawach ziemskiego bytowania. Uważam ich za zwykłych szulerów w sprawach wiary uzurpujących sobie jedynie prawo do pośrednictwa między ludźmi a Bogiem. Uważam ich za świadomych siewców ciemnoty wśród prostych ludzi, pokrętnych polityków, którzy wykorzystując każdą władzę, okradają skarb państwa, w zamian nic od siebie nie dając. Uważam, że kler, zwłaszcza katolicki, jest sprawcą wielkiego zła w sferze moralności. Za wszelką cenę chcą w Polsce zbudować państwo kościelne. Pomagają im w tym ci świeccy, którzy z Kościoła żyją i ci, którzy liczą na jego poparcie w sprawach politycznych.
Od 2.09. 1992 roku prowadzę zapiski, coś w rodzaju pamiętnika. Zapisuję w nim swoje myśli i uwagi na różne sprawy, w tym i na tematy zjawisk wśród kleru, a zwłaszcza hierarchów kościelnych. W śród kleru dołowego jeszcze można znaleźć porządnego księdza. Postanowiłem wyciągnąć te zapiski w jedną całość. Wypisuję je pod datą, według jakiej została zapisana
Z klerem, zwłaszcza katolickim, jestem w stanie wojny od dawna. Uważam ich za krętaczy, oszustów, pijaków i to nie tylko w sprawach ziemskiego bytowania. Uważam ich za zwykłych szulerów w sprawach wiary uzurpujących sobie jedynie prawo do pośrednictwa między ludźmi a Bogiem. Uważam ich za świadomych siewców ciemnoty wśród prostych ludzi, pokrętnych polityków, którzy wykorzystując każdą władzę, okradają skarb państwa, w zamian nic od siebie nie dając. Uważam, że kler, zwłaszcza katolicki, jest sprawcą wielkiego zła w sferze moralności. Za wszelką cenę chcą w Polsce zbudować państwo kościelne. Pomagają im w tym ci świeccy, którzy z Kościoła żyją i ci, którzy liczą na jego poparcie w sprawach politycznych.
Od 2.09. 1992 roku prowadzę zapiski, coś w rodzaju pamiętnika. Zapisuję w nim swoje myśli i uwagi na różne sprawy, w tym i na tematy zjawisk wśród kleru, a zwłaszcza hierarchów kościelnych. W śród kleru dołowego jeszcze można znaleźć porządnego księdza. Postanowiłem wyciągnąć te zapiski w jedną całość. Wypisuję je pod datą, według jakiej została zapisana
5.09.1992 r ( szpital na Szaserów)
„Żołnierze leżący ze mną chętnie podejmują tematy światopoglądowe. Powiedziałem im, jaki jest mój światopogląd i na czym on polega. Byli zainteresowani. Zaciekawiła ich moja recenzja „Biblii” jako „ baśni z tysiąca i jednej nocy”, oraz okrucieństwa Boga wobec ludzi, zwłaszcza w „Starym testamencie”.
„ Po południu przeczytałem książkę Andrzeja Doniemirskiego p.t. „Reinkarnacja”.”
„Żołnierze leżący ze mną chętnie podejmują tematy światopoglądowe. Powiedziałem im, jaki jest mój światopogląd i na czym on polega. Byli zainteresowani. Zaciekawiła ich moja recenzja „Biblii” jako „ baśni z tysiąca i jednej nocy”, oraz okrucieństwa Boga wobec ludzi, zwłaszcza w „Starym testamencie”.
„ Po południu przeczytałem książkę Andrzeja Doniemirskiego p.t. „Reinkarnacja”.”
6.09.1992 r (szpital)
„Czytam dalej „Reinkarnację”. Zainteresowały mnie poglądy Starożytnych na istotę człowieka. Człowiek to, w ich pojęciu, istota dwuskładnikowa. Ciało i pamięć. W chrześcijaństwie; ciało i dusza. W marksizmie tylko materia. U Hindusów pamięć nikomu nie podporządkowana jest wolna. U chrześcijan dusza zależna od Boga. On decyduje o jej losie. W marksizmie, wraz ze śmiercią znika człowiek.
„Czytam dalej „Reinkarnację”. Zainteresowały mnie poglądy Starożytnych na istotę człowieka. Człowiek to, w ich pojęciu, istota dwuskładnikowa. Ciało i pamięć. W chrześcijaństwie; ciało i dusza. W marksizmie tylko materia. U Hindusów pamięć nikomu nie podporządkowana jest wolna. U chrześcijan dusza zależna od Boga. On decyduje o jej losie. W marksizmie, wraz ze śmiercią znika człowiek.
15.09.1992 r ( Cytadela)
„O godz. 12.00, wziąłem udział w uroczystości wmurowania aktu erekcyjnego pod budowę pomnika tzw. „Maczkowców”. ( Od nazwiska gen. Maczka – byłego dowódcy 1 Dywizji Pancernej, walczącej w 1945 r na froncie zachodnim). Uroczystość otworzył dowódca WOW gen. bryg. Julian Lewiński. Następnie przewodniczący Światowego Związku Maczkowców powiedział, że „...po latach niewoli i poniewierki pomnik stanie na Cytadeli wśród braci wojskowej”. Następnie płk Pietrzak ( szef Oddziału Wychowawczego), w imieniu zebranych na uroczystości, oraz wszystkich żołnierzy WOW, poprosił biskupa polowego o poświęcenie tego kamienia węgielnego. Biskup polowy gen. bryg. Sławoj Głódź wezwał do modlitwy. Niestety, z około 250 osób zebranych, nikt mu w modłach nie towarzyszył. Sam musiał sobie dopowiadać sekwencje przeznaczone do powtarzania przez wiernych. Nikt nie powiedział też końcowego „amen”. Musiało biskupowi być głupio.”
„O godz. 12.00, wziąłem udział w uroczystości wmurowania aktu erekcyjnego pod budowę pomnika tzw. „Maczkowców”. ( Od nazwiska gen. Maczka – byłego dowódcy 1 Dywizji Pancernej, walczącej w 1945 r na froncie zachodnim). Uroczystość otworzył dowódca WOW gen. bryg. Julian Lewiński. Następnie przewodniczący Światowego Związku Maczkowców powiedział, że „...po latach niewoli i poniewierki pomnik stanie na Cytadeli wśród braci wojskowej”. Następnie płk Pietrzak ( szef Oddziału Wychowawczego), w imieniu zebranych na uroczystości, oraz wszystkich żołnierzy WOW, poprosił biskupa polowego o poświęcenie tego kamienia węgielnego. Biskup polowy gen. bryg. Sławoj Głódź wezwał do modlitwy. Niestety, z około 250 osób zebranych, nikt mu w modłach nie towarzyszył. Sam musiał sobie dopowiadać sekwencje przeznaczone do powtarzania przez wiernych. Nikt nie powiedział też końcowego „amen”. Musiało biskupowi być głupio.”
20.09.1992 r
„Co złego zrobiła religia? Czy ogranicza się prawa religii i wierzących? Te pytania sformułowałem na podstawie stwierdzeń jakiegoś księdza, który w audycji redakcji katolickiej w dniu 20.09 stwierdził, że tak właśnie jest.
Moje zdanie w tej sprawie:
Państwo świeckie. Nikt nikomu nie zabrania wychowywać dzieci w religii.
Jakikolwiek wpis o religii na świadectwach stwarza możliwość dyskryminacji. Nie można być pewnym, że w przyszłości, jakiś ZCHN-owski urzędnik państwowy ( rektor uczelni, kadrowiec państwowy, czy inny), w wypadku dwóch kandydatów na jedno stanowisko, nie wybierze tego, który na świadectwie ma stopień z religii, a odrzuci tego, który ma stopień z etyki, lub wcale nie ma tego stopnia. Ja jestem tego pewien, że w przyszłości tak będzie. Kościół ma potężną bazę finansowo – propagandową. Jego funkcjonariusze, to fanatyczni bojownicy. Z doświadczenia wiem, że w ich boju chodzi o pieniądze, a nie o Boga. Obserwuję czasami duchownych i działaczy katolickich. Np.: gruby gen. bryg. ks. biskup polowy Głódź. Odprawia swoje jak automat. Nie interesuje się reakcją zebranych. Nie jest aktorem, jak jego przełożony papież Jan – Paweł II. Przy stole zachowuje się żarłocznie. W rozmowach służbowych udaje skromnego, ale jak nadarza się okazja to bierze wszystko. Nie słyszałem, aby komuś w czymś pomógł.
Raz spotkałem księdza Jankowskiego. Było to w 1991 roku na jakiejś odprawie w Centrum Konferencyjnym MON przy ul. Żwirki i Wigury. Jankowski miał tam krótkie wystąpienie na temat dziedziczenia tradycji. Oczywiście, według niego, wszystkie zwycięstwa wojskowe Wojska Polskiego są zasługą Boga. Nie wspomniał o klęskach. O tym, że klęski poniesione przez Polskę, to wynik opuszczenia Polski i Polaków przez tegoż Boga. Bóg stanął po stronie naszych wrogów. W przerwie obiadowej przysiadł się do naszego stolika. Jadł bardzo dużo. Robił wrażenie człowieka wygłodzonego. Unikał rozmów na tematy drażliwe. Nie odpowiadał na kłopotliwe pytania.
Bóg zawsze sprzyjał i sprzyja silnym i bogatym. Biednych, słabych i chorych opuszcza. I to jest w nim najgorsze.
Dla kleru bogiem są pieniądze i dobra materialne. Światłość wiekuista jest tylko przykrywką dla ich zdobywania, jest narkotykiem do hipnotyzowania naiwnych ludzi. Lenin dobrze stwierdził, że „religia – to opium ludu”. I to jest najgorsze. Żerują na uczuciach i z tego czerpią zyski.
Jeden raz w życiu widziałem księdza w rozpadającym się habicie i w zdartych butach. Było to w 1951 roku w Łężycach. Był to stary ksiądz, który na piechotę chodził od szkoły do szkoły ( od wsi do wsi) i uczył dzieci religii. Byłem w tym czasie na progu swego ateizmu i antyklerykalizmu – ale tego zawsze mile przyjmowałem i chętnie z nim rozmawiałem. Zapomniałem jego nazwiska. Szkoda. To był naprawdę ksiądz z powołania, który wierzył w to, co robi, a zasady wiary stosował w praktyce. Dziś już takich nie ma.
„Co złego zrobiła religia? Czy ogranicza się prawa religii i wierzących? Te pytania sformułowałem na podstawie stwierdzeń jakiegoś księdza, który w audycji redakcji katolickiej w dniu 20.09 stwierdził, że tak właśnie jest.
Moje zdanie w tej sprawie:
Państwo świeckie. Nikt nikomu nie zabrania wychowywać dzieci w religii.
Jakikolwiek wpis o religii na świadectwach stwarza możliwość dyskryminacji. Nie można być pewnym, że w przyszłości, jakiś ZCHN-owski urzędnik państwowy ( rektor uczelni, kadrowiec państwowy, czy inny), w wypadku dwóch kandydatów na jedno stanowisko, nie wybierze tego, który na świadectwie ma stopień z religii, a odrzuci tego, który ma stopień z etyki, lub wcale nie ma tego stopnia. Ja jestem tego pewien, że w przyszłości tak będzie. Kościół ma potężną bazę finansowo – propagandową. Jego funkcjonariusze, to fanatyczni bojownicy. Z doświadczenia wiem, że w ich boju chodzi o pieniądze, a nie o Boga. Obserwuję czasami duchownych i działaczy katolickich. Np.: gruby gen. bryg. ks. biskup polowy Głódź. Odprawia swoje jak automat. Nie interesuje się reakcją zebranych. Nie jest aktorem, jak jego przełożony papież Jan – Paweł II. Przy stole zachowuje się żarłocznie. W rozmowach służbowych udaje skromnego, ale jak nadarza się okazja to bierze wszystko. Nie słyszałem, aby komuś w czymś pomógł.
Raz spotkałem księdza Jankowskiego. Było to w 1991 roku na jakiejś odprawie w Centrum Konferencyjnym MON przy ul. Żwirki i Wigury. Jankowski miał tam krótkie wystąpienie na temat dziedziczenia tradycji. Oczywiście, według niego, wszystkie zwycięstwa wojskowe Wojska Polskiego są zasługą Boga. Nie wspomniał o klęskach. O tym, że klęski poniesione przez Polskę, to wynik opuszczenia Polski i Polaków przez tegoż Boga. Bóg stanął po stronie naszych wrogów. W przerwie obiadowej przysiadł się do naszego stolika. Jadł bardzo dużo. Robił wrażenie człowieka wygłodzonego. Unikał rozmów na tematy drażliwe. Nie odpowiadał na kłopotliwe pytania.
Bóg zawsze sprzyjał i sprzyja silnym i bogatym. Biednych, słabych i chorych opuszcza. I to jest w nim najgorsze.
Dla kleru bogiem są pieniądze i dobra materialne. Światłość wiekuista jest tylko przykrywką dla ich zdobywania, jest narkotykiem do hipnotyzowania naiwnych ludzi. Lenin dobrze stwierdził, że „religia – to opium ludu”. I to jest najgorsze. Żerują na uczuciach i z tego czerpią zyski.
Jeden raz w życiu widziałem księdza w rozpadającym się habicie i w zdartych butach. Było to w 1951 roku w Łężycach. Był to stary ksiądz, który na piechotę chodził od szkoły do szkoły ( od wsi do wsi) i uczył dzieci religii. Byłem w tym czasie na progu swego ateizmu i antyklerykalizmu – ale tego zawsze mile przyjmowałem i chętnie z nim rozmawiałem. Zapomniałem jego nazwiska. Szkoda. To był naprawdę ksiądz z powołania, który wierzył w to, co robi, a zasady wiary stosował w praktyce. Dziś już takich nie ma.
Arku odważnie napisałeś....dewotki z Torunia wywiózłby Cię na szafot .
OdpowiedzUsuńJak Ty tych czarnych wron nienawidzisz poniekąd masz rację.... ale nie ze wszystkim się z Tobą zgadzam.
Przecież to są normalni ludzie, a z ludźmi jest tak ,że są źli i dobrzy jak w życiu.... biskupa polowego Głódźia nie znam ...
a papież Jan – Paweł II. emanował wielką potęga umysłową jak żył pięknie i umarł pięknie. nie będę się wymądrzał w tym tem. jestem słaby przenoszę Cię do :
Głosy polemiczne z różnych stron Świata
Skąd się wziął ARCYBISKUP Tadeusz Gocłowski?
http://plpolonia.bloog.pl/kat,0,page,11,index.html