poniedziałek, 11 marca 2013

" Szczaw i mirabelki" pana posła Stefana Niesiołowskiego

   Z ciekawością i lekką dozą ironii przysłuchiwałem się, dyskusji na temat dzieci głodnych i nie dożywionych w III RP. Śmieszyła mnie wypowiedź pana posła Niesiołowskiego, że gdy on był dzieckiem, to dzieci zjadały, rosnący na boisku, szczaw i zbierały dziko rosnące małe żółte śliwki zwane mirabelkami, bo takie były głodne.
   Zastanawia mnie, że właśnie pan Niesiołowski zabrał głos na ten temat. Według mnie Pan Poseł nigdy nie był głodny.
 
   Pan Stefan urodził się 4. lutego 1944 roku. Dokładnie rok później wyzwolona została Ziemia Łódzka i miejscowość Kałęczyn koło miasteczka Brzeziny. Miał wtedy 1 rok, więc nie może pamiętać głodu z czasów okupacji niemieckiej. W 1952 roku poszedł do pierwszej klasy Szkoły Podstawowej. Właśnie w tym roku mógł zacząć chodzić na boisko aby najeść się szczawiu i mirabelek. W1952 roku w Łodzi nie było głodu. Wnuczek ziemianina, posiadający obojga rodziców, na pewno pracujących ( a nie jakichś lumpów ), nie pozwolili by, by ich dziecko przymierało głodem i musiało dożywiać się tymi roślinami.
 
   Na ulicach miast w II RP częstym widokiem były żebrzące dzieci. Nie wspomnę o okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej. Do naszej rodziny głód zaglądał często. Aby ratować dzieci, matka oddała mnie i brata na wieś do pasienia krów. Mnie w okolice Mszczonowa, a brata do Radzymina. 
 
   W 1938 roku poszedłem do pierwszej klasy Szkoły Powszechnej Nr 4. przy ulicy Barokowej w Warszawie. W szkole prowadzono dożywianie. Na przedostatniej lekcji nauczycielka przechadzała się między rzędami  z bloczkami  na dożywianie i  wybiórczo rozdawała, głośno komentując kto dostanie bloczek, a kto nie i dlaczego. Najczęściej otrzymywali najlepsi uczniowie. Ja byłem bardzo często pod jakimś pozorem pomijany. W szkole nie było żadnego systemu. Był codzienny przydział bloczków na klasę, a dzieliła nauczycielka bez żadnego środowiskowego rozpoznania.
 
   Głód w mojej rodzinie zniknął zaraz po wyzwoleniu Warszawy. Ojciec dostał stałą pracę na budowie i na wyżywienie rodziny starczyło. Wtedy, kiedy Pan poszedł do pierwszej klasy,moi rodzice dostali nowe mieszkanie i wyprowadzili się z ruin przy ulicy Rybaki.. Posyłali dzieci do szkoły i każde miało coś w teczce na drugie śniadanie.
   Nie wyobrażam sobie Pana, jako dziecko, skubiącego szczaw i zakąszającego mirabelką.. A Tak na marginesie. Może mi Pan Poseł odpowie na pytanie: Skąd się wzięło w  Polsce tylu dorodnych krytyków PRLu . Przecież oni byli przez swoje matki karmieni tylko octem i czasami musztardą, bo jak twierdzą wtedy na półkach sklepowych były tylko te dwa produkty
 
   Od 1945 roku, mimo wszystko świat, a wraz z nim i Polska, poszedł daleko do przodu. Tak my "komuniści", jak i wy zwolennicy kapitalizmu dążyliśmy do budowania społeczeństwa, takiego ustroju społecznego w którym "...ludziom żyło by się dostatniej". W naszej Polsce nie było bezrobocia i głodu.  Trudności były z wyjazdem za granicę, zwłaszcza zachodnią. Ta Polska wam się nie podobała, więc ją obaliliście. Uważaliście, że nowy kapitalistyczny ład przyniesie krajowi dobrobyt, a ludziom "...będzie się żyło dostatniej" i też nic z tego nie wyszło.. W kraju 2 300 000 bezrobotnych, około 5 milionów żyjących w ubóstwie, około 800 000 niedożywionych dzieci i bezdomni. W waszym ustroju dobrze się mają tylko hierarchowie Kościoła katolickiego, którzy jak tylko mogą grabią nasze państwo a wasze rządy padają przed nimi na twarz i dają co oni chcą ( ostatnie ustępstwa ministra Boniego - chociażby ).
 
   Panie Niesiołowski! My nie możemy porównywać odległych czasów naszego dzieciństwa i młodości do dnia dzisiejszego. Nie jesteśmy krajem afrykańskim i skala głodu jest inna. Tam jest głód absolutny, u nas tylko nie dożywienie. Tam śmierć z głodu jest codziennością, u nas codziennością są rachityczne dzieci. Mimo, że coś tam do jedzenia mają, to jednak za mało  by się prawidłowo rozwijały.
        GŁODNE I NIE DOŻYWIONE DZIECI TO HAŃBA DLA KLASY RZĄDZĄCEJ.
   Dlatego jestem za tym, aby Sejm, do którego jest Pan posłem pochylił się głęboko nad opracowaniem mądrego systemu dożywiania dzieci w szkołach. One będą musiały pracować na nasze emerytury, a nie wcześniej przechodzić na renty chorobowe.
 
   Już słyszę ,a skąd na to pieniądze? Proste! Jeden miliard mniej na Kościół katolicki i problem rozwiązany. Lecz do tego trzeba ludzi mądrych i odważnych, którzy nie dadzą się zakrzyczeć hierarchom katolicki. Czy tacy w Sejmie są?
 
                                                                                                             Ark.Hen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz