Wywracanie kota ogonem.
( na marginesie
politycznych kłótni o katastrofę smoleńską)
Wokół smutnego, tragicznego zdarzenia jakim jest wypadek
samolotowy na lotnisku w Smoleńsku, w naszej Ojczyźnie dzieją się różne, wręcz
bajkowe rzeczy. Najtragiczniejsze i za razem śmieszne jest to, że jedni te
bajki wymyślają i publikują jako prawdziwe mimo, że „prawda” ta nie zostały
potwierdzone, a drudzy bezkrytycznie przyjmują je jako „prawdy oczywiste” i wykorzystują je w politycznych
rozgrywkach. Takie bajki, na użytek znanej nam partii, mającej w swej nazwie
literki „P” i „S”, tworzą prominentni
działacze tej partii a zwłaszcza, główny bajkopisarz pan Antoni Maciarewicz i
pani Anna Fotyga, a głównym słuchaczem i architektem w wprowadzającym je w
życie są, obok prezesa tej partii jego najbliżsi współpracownicy, stojący
zawsze za jego plecami.
Ogólnie, we wszystkich jej wersjach mówi ona, że ta straszna katastrofa, to ohydny
spisek przeciwników byłego, zmarłego prezydenta, zorganizowany przez Rząd RP w
porozumieniu z obecnym prezydentem i władzami Federacji Rosyjskiej. W bajce tej
oskarża się naszego Premiera o popełnienie „ohydnego mordu na 95. niewinnych ofiarach”. Za katastrofę
odpowiada Rząd, który uknuł spisek, a
głównym zbrodniarzem jest, jak zwykle Donald Tusk - agent Moskwy.
Ta bajka jest powszechnie
rozpowszechniona i stale nagłaśniana przez media. Wielu ludzi naiwnie w to
wierzy, a w jaki sposób ona funkcjonuje w społeczeństwie i do czego ona
doprowadziła, każdy wie.
Przypomniały mi się dwa znane powiedzenia, że „ najciemniej jest
pod latarnią” i że „łapać złodzieja” najgłośniej krzyczy sam złodziej. I tak sobie pomyślałem, że ta obecnie
funkcjonująca bajka może mieć całkiem innych bohaterów. Zaznaczam, że jest to
tylko bajka, w którą sam nie wierzą, tak samo jak nie wierzą w bajki pana
Maciarewicza, ale moja może być tak samo prawdziwa i na pewno znajdzie uznanie
u wielu. Nie poproszę jednak prokuratury o dochodzenie w tej sprawie .
Aby dokonać zamachu w samolocie pilnie strzeżonym, musiałaby
utworzyć się grupa, której zależałoby na usunięciu urzędującego prezydenta. W
jej skład mogliby wchodzić spiskowcy, z
partii mającej w swej nazwie literki „P” i „S”. Na czele tej grupy
mógłby stać pan Antoni M. Miał ku temu powody. Przecież prezydent pan L.K. wyrzucił go, na wniosek
ówczesnego ministra obrony narodowej, ze stanowiska szefa Kontrwywiadu
Wojskowego, Zadra, którą trudno wybaczyć, a więc jest motyw. W spisku mogły też
uczestniczyć osoby, które, w ostatniej chwili zrezygnowały z lotu samolotem.
Ogólnie jest ich kilkanaście, ale tych prominentnych jest kilka: pan Prezes – w
ostatniej chwili zrezygnował z wylotu, pod błahym pozorem czuwania przy chorej
matce. Mama pana prezesa była w tym czasie pod dobrą opieką lekarzy w szpitalu
wojskowym na Szaserów. Nic jej nie zagrażało i nic by się nie stało, żeby na te
kilka godzin odszedł od łóżka mamy. Miał motyw? Nie wiem, ale w rocznice
śmierci na grób brata na Wawel nie jeździ. W ostatniej chwili oddały swoje
bilety lotnicze panie: Beata Kempa i
Jolanta Szypińska a także szef BOR;
dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego; Komendant Główny Policji; były
wiceminister MSWiA, a przede wszystkim pan Antoni Maciarewicz. Nie mówię, że mogli należeć do spisku ,bo
nie mam na to żadnych dowodów, ale w bajce wszystko może się zdarzyć.
Ta grupa spiskowa musiała znaleźć jakiegoś, polskiego „taliba
samobójcę”, który ,bez żadnych podejrzeń wszedł na pokład samolotu. Jak
wiadomo, zaproszeni do wspólnej podróży z prezydentem, nie byli szczegółowo kontrolowani,
Wśród tych 95. zaufanych był jeden, któremu bardzo zależało na śmierci
prezydenta. Wszedł na pokład opasany ładunkiem wybuchowym tak zwanym
plastykiem. Był nim obłożony od bioder do brzucha, W plastyk wsadzony był mały
elektroniczny zapalnik, który reagował na odpowiednie impulsy aparatów
komórkowych. Wcześniej, nawet bez wiedzy pana Prezesa, spiskowcy ustawili
zapalnik na częstotliwości jego aparatu.
Po impulsie spowodowanym w czasie rozmowy dwóch braci, zapalnik się
uaktywnił i z pewnym opóźnieniem
spowodował eksplozję, której skutki znamy. Nie dowiemy się kim był
bezpośredni sprawca. Najprawdopodobniej ten, którego nie udało się
zidentyfikować, bo został rozerwany na strzępy. Kilka godzin później do
smoleńska przyleciał Jarosław K. , a Pan Macierewicz i pani Kępa pośpiesznie opuścili
Smoleńsk,
W mojej bajce winnym jest pan A.M. a nie Rząd premiera D.T. i w
tej stronie trzeba szukać winnych.
Jestem pełen współczucia dla
wszystkich członków rodzin,
których bliscy zginęli w Smoleńsku. To straszna, niewyobrażalna tragedia i
żadne słowa nie oddadzą bólu rodzin i nie przyniosą ukojenia. Każda rodzina,
każdy jej członek przeżywa ją osobiście. Najgorzej jest wtedy, gdy w te
przeżycia wchodzą z butami politycy
(Maciarewicz i inni), oraz szukający sensacji dziennikarze . Ci ostatni
robią to dla pieniędzy. Dlaczego Maciarewicz? Nie wiem.
Kończę na tym swoją bajkę i jednocześnie proszę. Nie bierzcie
mojej bajki poważnie, chociaż ona nie przynosi tak niekorzystnych skutków dla
Polski jak spiskowe teorie Maciarewicza, ale może być tak samo
„prawdziwa”.
WYWRÓCIŁEM WIĘC KOTA
OGONEM.
Ark.Hen.
Dobrze napisałeś tej bajki i bajarzy nie da się już słuchać. Choć o Palikocie mam mieszane uczucia ...ale b. mocno dowalił tym oszołomom i nawet go polubiłem , że nie daje im złapać oddechu .A Putin ma to w d....i jak obserwuję tego polityka to jeszcze długo będzie grał na nosie...a tak naprawdę na co nam ten złom???
OdpowiedzUsuń